wtorek, 29 maja 2012

LESZNO 2012

Tym razem podbijaliśmy najlepszy maraton szosowy w Polsce. Start wspólny i jazda praktycznie po zamkniętych drogach. Z regionu było nas ...
... jak na obrazku.
No i kto tu jest wiodącą siła kolarską regionu!? 
Raz jeszcze:
 "jak na obrazku"
Wbrew obawom, zarówno na starcie jak i w czasie jazdy, obyło się bez znaczących kraks. Peleton ruszył powoli i bezpiecznie. Nasi jak zwykle w środku. Po wyjściu z prostej startowej większość rwała do przodu jak szalona aby załapać się do czołowych peletonów. Po paru kilometrach okazało się, że Tomek i Junior są w trzeciej grupie a Juras i Martinez w czwartej. Rycho i Bodek nie załapali się i pozostali z lekko z tyłu. Po dwudziestu bodaj kilometrach grupy się połączyły i naszych było czterech  w trzeciej grupie. Tempo cokolwiek szalone. Jako rzekł Tomek, byliśmy widoczni w grupie. Junior w zacietrzewieniu nie dopuszczał nikogo na zmiany :). Po pewnym czasie opanował się i lekko odpuścił. Reszta kontrolowała czoło peletonu. Dawaliśmy zmiany, kasowaliśmy ucieczki i dociągaliśmy do wyprzedzających nas małych grupek. 50upAT zdałoby całkowicie egzamin z jazdy w peletonie gdyby nie końcówka. W podnieceniu finiszem nie sformowaliśmy małego pociągu aby wyprowadzić naszego sprintera i finiszowaliśmy indywidualnie, w rozproszeniu. Nic to! W następnej tego typu imprezie, pod kierunkiem miłościwie panującego nam DyrSporta (do czasu ;), niebawem mistrzostwa), poprawimy się. Przyrzekamy!
Impreza super. Szum kół w peletonie, skoki, lokowanie się w roju i prosta finiszowa dawały prawdziwy posmak kolarstwa. Niewielu  było uczestników, którzy na dystansie nie pobili swoich życiowych osiągnięć. Nasi wyciągnęli prawie 37 ale niezejście poniżej 2 godzin pozostawiło lekki niedosyt. Było do zrobienia. Zabrakło niecałe 3 minuty!


Ocena imprezy:
1. Organizacja i atmosfera imprezy – bardzo dobra

2. Oznakowanie trasy – b.dobre

3. Stan dróg – dobry

4. Korytko – średnie

5. Gadżety – ok (medal, żele, skarpetki)


Nasze na mecie (open/kat):

117. Juras - 31  w kategorii
118. Junior - 21
120. Martinez - 10
121. Tomek - 34
260. Rycho - 12
404. Bodek - 53
 
Przyjazd











nasze wskoczyli w garnitury a nawet w niebieskie rękawiczki
 
koszyk piknikowy

badanie zawartości bagażnika

Bodek duma nad taktyką

prosta startowa


Juras dogina pod górkę


Rycho  tnie po bandzie

dojazd prezesa
niezłomny Rycho
full control

nasi wchodzą w zakręt



finisz Tomka

finisz Juniora
finisz Bodka

finisz Jurasa
Martinez na mecie o błysk szprychy przed dzieweczką


i po finiszach


środa, 23 maja 2012

ŚWINOUJŚCIE 2012

Tym razem nasi byli nad morzem. Prezesi okopali się strategicznie po obu stronach Świny. Bodek w Świnoujściu (przeprawa na start), Martinez w Międzyzdrojach (przeprawa na rejestrację i zakończenie). Pogoda sprzyjała. Trasa dobrze przeprowadzona i należycie oznakowana. Zwłaszcza odcinek Międzyzdroje-Kołczewo. Opony lizać. Drogi bardzo dobre. Poza odcinkiem dojazdowym. Organizacja w zasadzie dobra ale lepiej z orgami nie zadzierać. Bodek po dyskusji na temat losowania grup (ot, zadziora) nie dostał po wyścigu zupki :). A tak w ogóle to pomysł z bidną zupką na mecie (reszta na grilu wieczorem) niezbyt fortunny. Nam trzeba posiłku po wysiłku a nie wieczorem, przy księżycu. Poza zupką tylko woda. Oj, bidnie! Gdzie kawa, herbata, ciasta, pomarańcze?! A przecież byli pewnie w Radkowie. Niczego się nie nauczyli.
To za krzywdę Bodka :) im tak wtykam!
Reszta w porzo ale plama pozostaje.
Nasze wracają z tarczą, a raczej z deską :). To pierwsze nasze trofeum :). Oprócz tego Martinez wylosował kask. 

Ocena imprezy:
1. Organizacja i atmosfera imprezy – prawie dobra
2. Oznakowanie trasy – b.dobre
3. Stan dróg – bardzo dobry
4. Korytko – mizeria (niestety nie z ogórków)
5. Gadżety – medale i deska cacy 


Nasze na mecie (open/kat):
Mini szosa
Martinez – 50/12
Bodek – 102/19
  Bieg
Martinez –15
Mini+bieg
Martinez – 2




Lala grzebie kopytami w oczekiwaniu na koło

 
Międzyzdroje

Wjazd na podjazdy

500 m do żubrów

Dobrze, że pod górę trzeba zwalniać

Ostatnia hopka w drodze do Wisełki - jasno w oczkach :)

Łapacz szalonych zjazdowców w Kołczewie

Jeziorko w drodze do Wolina

Wiatraki Wolina

Biegacze

Przed startem do biegu

Umarłem, nie żyję ... meta biegu

Rodzinni

wreszcie pudło :)

trofiejka


stara gwardia



KomunikAT:
Ustalenie terminu mistrzostw w Lesznie, po maratonie, w czasie korytka :).

środa, 9 maja 2012

NIEDZIELA

W związku z tym, że poprzednia jazda niedzielna była jednoosobowa nie znany jest jeszcze termin mistrzostw grupy. Chociaż padła propozycja aby rozegrać je w czasie dni Środy Ślaskiej i wprowadzić to jako stały punkt programu. Została przedyskutowana w czasie konsumpcji składki. 25% zarządu mówi: "jestem za".
Aby ją zatwierdzić lub rozważyć inne propozycje majowa jazda niedzielna raz jeszcze 13-go.  Dystans 50up. Start 10.30 spod Ronaldo :). Tempo spoko-luz. Potem konsumpcja zaległych składek i wpisowych oraz ustalenie terminu tegorocznych mistrzostw. W przypadku braku frekwencji termin zostanie ustalony przez zarząd na zamkniętym, nadzwyczajnym zebraniu konsumpcyjnym :).
Do niedzieli.

wtorek, 8 maja 2012

RADKÓW


Zgodnie z zapowiedzią Bodka spotkaliśmy się w Radkowie. Miejsce idealne by było do takich imprez gdyby nie stan dróg. Znakomita część zjazdów dla mtb lub straceńców szosowych. Piękne krajobrazy i samo miejsce pełne spokoju. Idealne na odpoczynek od cywilizacji. Trasa tradycyjna. Spokojne podjazdy bez przełamań powyżej 8%. Czyli spoko dla mułów. I tak też się jechało. Kto zaliczył na 2 dni wcześniej glebę uważnie obserwował wyrwy w asfalcie. Obyło się bez wypadków poza szalonym rakoszyczaninem, który testował ścieralność asfaltu po minięciu linii mety. Niestety brak foto z tej podobno unikalnej wywrotki. Tym razem dość liczna bo ośmioosobowa grupa średzka. Dobrze wypadli Darek C.  i Józek kamikadze, którzy zaliczyli pudło. Niestety minimalistów nie honoruje się tu pucharami. A czy my gorsze bo lubimy małe? Piwo (małe) dla tego kto to rozumie. Nasi bez pudła ale za to piękni :) w klubowych barwach. A co!?
Pogoda idealna rzec by można. Większość jechała na krótko lub rozbierała się na trasie. Organizacja jak zwykle w Radkowie dobra. Obsługa miła, ludzie sympatyczni. Jedyny mankament to mało miejsca i stołów co nie radowało Bodka, naszego czołowego konsumenta, który dodatkowo był zdegustowany brakiem piwa. Nie on jeden.  Obeszło się tym razem bez degustacji. Przyrzekliśmy, że nadrobimy to w Świnoujściu.

Ocena imprezy:
1. Organizacja i atmosfera imprezy – b.dobra
2. Oznakowanie trasy – b.dobre
3. Stan dróg – niezbyt dobry
4. Korytko – b.dobre
5. Gadżety – tylko medal ale cacy

Region na mecie (open/kat):
Darek Czarniecki – 17/3
Darek Maciejewski – 32/8
Robert Janiak – 41/9
Józek Gad – 49/3
Martinez – 52/5
Tomek – 72/12
Józek Jurczak – 89/6
Bodek – 121/16

Konieczne :) fotouzupełnienie









niedziela, 6 maja 2012

TRZEBNICA (wg Bodka)

No i zaczęło się!
Od Trzebnicy oczywiście. Po długich zimowych dniach przyszła ta magiczna data 22.04.2012 czyli ...
6 Trzebnicki Maraton Rowerowy „Żądło Szerszenia”.
W sobotę wraz z synem Tomkiem oraz niezawodnymi serwisantami Jankiem i M.Jackiem udaliśmy się na miejsce zawodów. Zaczęło się od małego zgrzytu. Większość uczestników w tym i my zaparkowała na parkingu InterMarche uniemożliwiając funkcjonowanie marketu. Interwenci marketowi zmusili nas do poszukania innej lokalizacji. Bez problemu zablokowaliśmy inne miejsce. Do rzeczy jednak. Pogoda wyśmienita, trasa zabezpieczona i oznakowana, trochę małych dziurek w asfalcie (poczekajcie na Radków). Nie było na co narzekać. Zawody odbyły się na trzech dystansach. My na mini. Trasa dość szybka, łatwa technicznie. Omijała tzw. "kocie górki”. Trasy mega i giga z uwagi na dystans i trudność tylko dla twardzieli oraz koneserów (górka niespodzianka). Z regionu gigantów nie było. Było trzech megan. Reszta to zwolennicy dystansu i spódniczek mini.
Wszyscy nasi ukończyli zawody bez problemów. Nawet Rycho choć linię mety przejechał z kamienną twarzą. Na koniec konsumpcja (nie tylko kiełbasek) i to co tygrysy lubią najbardziej - ploty z trasy. To co fajne szybko się kończy. Ale nic to, do zobaczenia w Radkowie .
A tutaj niektóre foto M.Jacka.




















Ocena imprezy:
1. Organizacja i atmosfera imprezy - dobra
2. Oznakowanie trasy - dobre
3. Stan dróg - dobry
4. Korytko - ok

Region na mecie (open/kat):
Mega
Bartek Ćwiąkała - 46/15
Józek Gad - 116/17
Zbyszek Aleksy - 238/6
Mini
Robert Janiak -69/21
Józek Jurczak - 76/2
Tomek - 78/23
Rycho - 125/5
Bodek - 173/29