poniedziałek, 27 maja 2013

Tour de Leszno - Mistrzostwa 50upAT


Już wiemy kto jest Mistrzem. W Lesznie rozstrzygnęły się losy statuy. Szafkę musi wzmacniać Tomek. Zwycięstwo nie podlegało dyskusji. Sporów nie było gdyż drugi na mecie Martinez nie mógł twierdzić, że był pierwszy o grubość gumy chociaż miał na to wielką ochotę. Fakty były inne. Potwierdził to M.Jack, główny sędzia i jedyny akredytowany przez zarząd fotograf zawodów. Nie umknęło jego bystremu oku, że Tomek przejechał pierwszy i to na jego szafce spoczywać będzie trofeum przez najbliższy rok. Oficjalne i niepodważalne wyniki mistrzostw:
1. Tomek - 2:08:40
2. Martinez - 2:10:06
3. Juras - 2:13:55
4. Rycho - 2:22:59
5. Szymek - 2:31:36
6. Gabryś - 2:31:36
7. Bodek - 2:49:31
Rewanż na czasówce we wrześniu.
Sam Tour de Leszno, chociaż odbywał się w cieniu naszych mistrzostw, dostarczył niezapomnianych wrażeń. Było zimno i wietrzno. W naszym stroju ludowym, na krótko, wystartował jedynie mors Gabryś. Pozostali w kufajkach i kalesonach. W związku ze spodziewaną zmianą klimatu trzeba będzie chyba powiększyć naszą garderobę o bluzy ludowe.
Tempo było ostre. Jak zwykle poszedł ogień na starcie. Kto stracił kontakt z czołówką  na prostej wyjazdowej za stacją paliw praktycznie zmniejszał swoje szanse na sukces. Przeskoki z tylnych grup do przodu przy tym wietrze kosztowały drogo. Samo dojście do najlepszej, oczywiście w ramach swoich możliwości, grupy nie gwarantowało utrzymania się tam. Po każdym ostrym zakręcie trzeba było ostro stawać w strzemionach by nie odpaść na rancie. Niewielkie niby wzniesienia w drugiej części trasy wymagały twardości i siły woli dla utrzymania koła przyśpieszającej grupie. Jazda z tyłu grupy była ryzykowna. Czasy u większości gorsze niż w zeszłym roku gdy to słonko świeciło. Nic to. Na czasówce zaświeci.
Z regionu tym razem dużo mniej amatorów kolarstwa szosowego. Najlepszy Robert. 16-te miejsce w open. Do pierwszego miejsca zabrakło ....  5 sekund. Niewiarygodne! Podobno podstawą sukcesu jest ... smalec używany do wypieku pączków. Niewiarygodne!
Nasi na mecie:
174. Tomek - kat. 51 (50up%)
184. Martinez - kat. 16 (50up%)
245. Juras - kat. 48 (50up%)
344. Rycho - kat. 13 (50up%)
436. Szymek - kat. 44
437. Gabryś - kat. 55
555 (co prawda nie 666 ale zawsze coś). Bodek - kat. 61
Ocena imprezy:
1. Organizacja i atmosfera imprezy –  bez zarzutu
2. Oznakowanie i zabezpieczenie trasy – bez zarzutu
3. Stan dróg – niemal bez zarzutu
4. Korytko – tolko makaroni (usprawiedliwione przez niskie wpisowe)
5. Gadżety – niezmienny w formie medal i ganc nowe skarpety

w kolejce po pakiet startowy
pompka pracowała ostro

Bodek pojedzie z kontrolą trakcji ale bez kontroli prędkości
mors







odziani
region średzki przed startem
 prosta startowa

 j.w.

 młodzi poszli przodem
kolejny młody z przodu



  czyżby już wiedział

 Bodek rusza z kopyta

Rycho spoko 

w oczekiwaniu na kluczyki 

Gabryś idzie na łokcie

Senior kontroluje peleton





Tomek na finiszu
długa prosta hamowania po finiszu

 Rycho na mecie

 Gabryś bez gęsiej skórki

Prezes Senior wręcza trofeum 

Mistrz na 2013

 marcini najlepszym płynem regenerującym


 nasze reprezentaty po dekoracji


 przystanek Wschowa

 leśny przystanek



KomunikAT
2-go czerwca Integra. Start spode Ronaldinio o 10.30. Trasa wokół jeziorka. Tempo integracyjne.
Pełny komplet zdjęć (640x480) na płycie  dostępny u Martineza.
Zdjęcia w formacie adHD u Bodka.











film z LMR 
Nasi na filmie (kto wyszuka niech podaje):
Gabryś - 9:15, 12:11
Martinez - 8:16, 9:07 
Szymek - 14:23
Rycho i Tomek - 1:20 
na tym Rycho, Juras, Martinez i małe bam 























poniedziałek, 20 maja 2013

MISTRZOSTWA NA KRECHĘ (nie na kredyt)

Za niespełna tydzień czempionat 50upAT w jeździe na kreskę. Uczestników jak na razie siedmiu więc będzie łatwiej niż w czasówce. Dla przypomnienia regulamin, którego zasady są proste.
  1. Kto pierwszy ten lepszy.
  2. Start wspólny.
  3. Nie ma podziału na kategorię wiekowe, płeć i preferencje kulinarne.
  4. Wygra najlepszy czyli pierwszy przekraczający linię mety LMR. W przypadku sporu kto był pierwszy decydować  będzie miejsce w LMR.
  5. Nagrodą jest statua przechodnia.
  6. Doping oraz pomoc osób postronnych mile widziane.
I żeby smutno nie było...  przegrani otrzymają po butelce buzującego marcini`12. Osłodzi to gorycz porażki.

niedziela, 12 maja 2013

RADKÓW

W Radkowie znowu tylko niezłomny kwartet. Reszta się czai, imprezuje lub liże rany.
Pogoda nie dopisała ale tragedii nie było. Raz nawet nieśmiało błysnął promyk w Kudowie i asfalt był suchy. Asfalt ... Stan dróg poza odcinkiem końcowym z Kudowy raczej do mtb. Następnym razem trzeba jechać jak łowcy trofeów w "bobo" lub wziąć stary rower z oponami 28-kami. Drogi Klasyka Radkowskiego to test dla rowerów. Lali odkręciła się lewa korba (puściła kontra w FSA SLK a potem już poszłooo). Poczułem się jak George Hincapie na Piekle Północy.  Dobrze, że stało się to na podjeździe. Gdy mozolnie skręcałem kopyta Lali odczułem, że duch tej imprezy nie upadł. Zainteresowanie i chęć pomocy wśród większości mijających podniosła mnie na duchu i żwawo dokonałem naprawy. Zaproszenie na przyszłoroczny KR:
"Jeśli chcesz sprawdzić poprawność złożenia roweru to przyjedź na KR. Będzie jeszcze dziurawiej" Organizacyjnie niemal bez zarzutu. Cała farba poszła jednak na oznakowanie dziur i niebezpiecznych zakrętów. Zabrakło trochę na ostatni zakręt na metę. Jedyne chyba newralgiczne miejsce gdzie nie było kierującego ruchem. W przyszłym roku będzie na pewno lepiej chociaż biorąc pod uwagę coraz większą degradację trasy to znowu może zabraknąć farby.
Najlepszy z regionu zaś Bartek. Nasi lepiej niż w Trzebnicy. Do mistrzostw świata we wrześniu na pewno zdążą osiągnąć maksa.
Główny nasz bohater to szalony, wielbłądzący Rycho. W dzikim zapale, jadąc z szalonymi dziadkami, minął skręt na metę i pomknął na drugą pętlę. Dopiero wychodzący z kościoła w Wambierzycach i interweniujący proboszcz zawrócili Rycha do Radkowa. Obeszło się bez egzorcyzmów. Demona walki zastąpił demon wściekłości.
Bilans zdrowotny po KR to przedłużenie leczenia nerwu barkowego o co najmniej 2 tygodnie, powrót rwy kulszowej i sztorm w zatoce biskajskiej (to ta lewa).
   
Wyniki naszych:
79. Tomek - 14 M2 (50up%)
91. Martinez - 9 M5 (50up%)
191. Bodek - 26 M5
195. Rycho - 13 M6

Ocena imprezy:
1. Organizacja i atmosfera imprezy –  dobra + miła obsługa bufetu, jak zwykle na KR i KK
2. Oznakowanie i zabezpieczenie trasy – prawie dobre (wielu, w tym jeden nasz, wielbłądów finiszowych)
3. Stan dróg – 3xfe!
4. Korytko – aldente risotto, mniam
5. Gadżety – tolko miedal ;(

KomunikAT:
Rycho i Bodek są zwolnieni ze składek do końca roku. Wypełnili limit w powrotnej drodze ;).

po rejestracji

przygotowania

serwisujemy także kolegów z brygady RR

ikona maratonów szosowych

gotowy do startu

już po męce

demon KR

kaszelek?

medalista

przystanek powrotny, pierwsze składki ;)