poniedziałek, 24 czerwca 2013

SOBÓTKA - c.d.

I po Sobótce. Naszych wystartowało pięciu. Obstawiliśmy oba dystanse. Trzech na mini, dwóch na maxi. Start zakończył się sukcesem. Znowu! Nikt z naszych nie zaliczył ani asfaltu, ani drzewa. Możliwości były duże. Zmienna pogoda, deszcz, adrenalina. Zgodnie z przewidywaniami prawy zakręt na zjeździe z Tąpadła był dla paru osób pechowy. Dodatkowo wielu zaliczało pobocze na wyjazdowym na Sady. Nasi poważnie potraktowali odprawę przedstartową i żaden dżokej ani kobyła nie zaliczyli szlifów. Prezes Senior dopingował naszych na końcówce podjazdu: "A tobie co? Prąd wyłączyło?". Zmotywowało to do większego zaangażowania na drugiej rundzie. Na mini, o dziwo, mniejsza konkurencja. Na maxi (201 uczestników) prawie same charty i harpagany szos. Zwycięzca, na tej dość trudnej trasie, wykręcił średnią 39,2 kmph. Nieźle jak na "amatora". Żeby znaleźć się w pierwszej setce trzeba było kręcić prawie 35 kmph. Na mini (93 uczestników) zwycięzca wykręcił 36,2 kmph. Do pierwszej pięćdziesiątki trzeba było niespełna 27 kmph.
Organizacyjnie wszystko grało. Pakiet startowy wyjątkowo obfity. Posiłek w normie krajowej.
Najlepsi z gminy:
Maxi:
55. Łukasz
Mini:
26. Józek
Nasze godnie.
Orliki:
52. Szymek - 6 kat.
59. Byrka - 13 kat.
71. Bodek - 10 kat.

Orły:
164. Tomek - 40 kat.
170. Martinez - 14 kat.

Wyciągnięte z sieci










środa, 19 czerwca 2013

SOBÓTKA

Ech Sobótka, Sobótka ...
W niedzielę zaś będzie zabawnie.
WYŚCIG KOLARSKI AMATORÓW TRASĄ MISTRZOSTW POLSKI 2013 (W.K.A.T.M.P. 2013)
Wystartować każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej ale .... wystartować trzeba. Od nas na razie trzy sztuki. Ale za to jakie! Dwóch preziów i tegoroczny mistrz z Leszna.
Do wyboru jedna lub dwie rundy ok. 22 km. Wczoraj trasa została przetestowana. Od Sobótki do Sulistrowiczek pełny nowy asfalt, potem tylko jeden pas i na 500 m przed skrętem na Sady stary, dziurawy. Do niedzieli pewnie położą całość ale i tak jest dobrze. W mieście na dojeździe z Zachodniej wycinają asfalt i łatają dziury. Pewnie zostanie łaciaty. Wyścig zaczyna się i kończy tam gdzie zawsze.

Statystyka do wyścigu dwurundowego:
długość - 44 km
przewyższenie- 556 m
podjazdy -15,2 km
średnia podjazdów -3%
maksymalne - 7%
zjazdy -17,2 km
średnia zjazdów -2%
maksymalna - 8%
niebezpieczne miejsca:
- jeden z ostatnich zakrętów w prawo ze zjazdu z Tapadła- ostry + nierówności asfaltu na wyjściu - zaliczył tu glebę junior, kask na pół ale on cały
- po zjeździe z Tąpadła na pierwszych 100 m strzela grysem spod kół
- zakręt wjazdowy w Sady - ostry na dużej szybkości
- zakręt wjazdowy do drogi na Sobótkę - j.w.
- końcówka podjazdu na Tąpadło - zbyt duża prędkość :)))

Jak widać nie taki diabeł straszny. Przewidywane czasy rundy:
  • profi i niby amatorzy - poniżej 30 minut
  • amatorzy - poniżej 45 minut
  • miłośnicy kolarstwa - zmieszczą się w godzinie :)
Link do strony organizatora
 Można się zdecydować na start nawet w dniu zawodów do godziny 8.00. Polecamy.
Już 4. Doszedł Grzegorzu ;). Asfalt  już pełny do końca podjazdu.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

AKTYWNY WEEKEND

Nasze w ten weekend trochę popracowały na asfalcie. Tomek zaliczył Srebrną Górę (pierwsza recenzja to ... "masakra") a Rycho, Martinez i Byrka ruszyli na "młotek".
I zaczynamy!

15-ty wg Tomka.
Po naradach z naszym kolegą, partnerem niedzielnych eskapad Robertem, wybraliśmy się na maraton do Srebrnej Góry. Dojazd do celu naszych zmagań minął szybko a nawet bardzo szybko. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów mogłem przemierzać trasę jako pasażer. To co zastaliśmy na miejscu trochę mnie przeraziło. Poziom sportowy prawie jak u profi. Wszyscy wyżyłowani i z ogolonymi łydkami:). Jednak organizacyjnie było skromnie, brak pakietów startowych, tylko numer z chipem do zwrotu. Start wspólny usytuowany był w dolnej części S.G. zawodników około 150. Pierwszy podjazd przez Srebrną wszystko rozciągnął, Robert poszedł przodem. Później jakoś już szło trochę z górki trochę pod. Niespodzianka czekała na nas na podjeździe, który rozpoczął się po wyjeździe z Głuszycy. Stromizna straszna, tylne koło boksowało na piasku i wodzie, przednie niesfornie unosiło do góry. Wskazania 14-16%. Na szczęście z roweru nie zrzuciło. Dalej z górki aż do podjazdu pod Jodłownik, który okazał się niczym w porównaniu z poprzednim. Na koniec gratka, ponowny przejazd przez Srebrną plus podjazd pod samą twierdzę. Widok zjeżdżających już uśmiechniętych i patrzących na mnie z politowaniem zawodników nie dodawał mi skrzydeł. Udało się:)!. Na dziedzińcu czekał już wypoczęty Robert. Jako że pozycji medalowych nie zajęliśmy trzeba było się pocieszyć skromnym posiłkiem. Gdy  już zjeżdżaliśmy  ostatni śmiałkowie wjeżdżali (wchodzili na górę). Na dole szybkie pakowanie i lekki posiłek. Powrót do Środy bez ,,pit stopów'' :). Wrażenia przednie, wyniki na miarę obecnych możliwości.
Wyjazd w przyszłym roku jak najbardziej :).

http://connect.garmin.com/activity/328603511#
To link do danych  z garmina.


16-ty wg Martineza.
Niestety, a może stety ;), "młotek" jak K2 w zimie od d... strony, pozostał niezaliczony. Nic straconego. Zrobimy to następnym razem bo niwelacja okolic Zagórza nie jest planowana w najbliższych latach. Skończyło się na siekierce :). Omijaliśmy Wałbrzych stąd tylko 73 km. Czyli:

Michałkowa-Walim-Jedlina-Zagórze-Lubachów-Złoty Stok-Dziećmorowice-Zagórze-Niedźwiedzica- Olszyniec-Walim-Rzeczka-Sokolec-Walim-Zagórze

Statystyka:
  • 28 km podjazdów
  • 32 km z górki na pazurki
  • 13 km prostactwa
  • przewyższenie nieduże (1190 m) ale miejscami intensywne podjazdy
  • średnie nachylenie podjazdów 4%
  • maksymalne 14% (Niedźwiedzica)
  • na reszcie maksy w granicach 8-12%
Zjazd powrotny z Sokolca do Zagórza boski. Stan dróg całkiem dobry. Poza odcinkiem do Zagórza od strony Dziećmorowic (dziury + próba mocy dłoni na dźwigniach hamulców) i odcinkiem w ramach prowadzonej nowej kanalizacji Walimia (kierunek Rzeczka) lepszy niż na większości maratonów szosowych (nie licząc Radkowa ;)). Pogoda idealna. Powietrze "cholerne". Widoki super. Kto był, widział. Kto nie był, zobaczy.
"Młotek" czeka :) na 50upAT. Trzeba nam na te mordęgi więcej ludziów :)!
No i trochę się my skatowały w ten weekend. W "strojach ludowych" oczywiście.




poniedziałek, 10 czerwca 2013

INTEGRA czyli PIERWSZA NIEDZIELA

Co prawda  do pierwszej niedzieli lipca jeszcze trochę czasu ale dla zachęty zamieszczamy krótką reklamę tej powtarzalnej, comiesięcznej imprezy. Kto był choć raz ten sobie przypomni, kto nie był może go to zachęci. Zawsze w pierwszą niedzielę miesiąca ruszamy spod Rolanda o 10.30. Chyba, żeby, niby, po co, znowu z nieba smarkało. Trasa zazwyczaj wokół jeziorka (Mietków) chociaż czasami bywa Sobótka. Tempo statutowe czyli dostosowane do najbardziej leniwego uczestnika. Dojazd do Maniowa spokojny . Rozmowy  w tłoku, w ramach peletoniku. Nikogo nie przytyka więc wymiana plotek i poglądów jest swobodna. Od Maniowa zaczynają się hopki i tu wielu nie może utrzymać temperamentu na wodzy. Zaczynają się skoki i drobne harce. Potem grupa się łączy do następnej hopki lub zjazdu. I zaś harce aż do finalnego garbika w Ciechowie. Coś dla greipelów i cavendishów! Czasami integrę kończy ostry sprint do znaku z napisem "Środa Śl". Zapraszamy na 7-go lipca.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

15-ty czerwca

Propozycja (do odrzucenia) na 15-go czerwca. Kogo nie skusi Srebrna Góra (jest min. uroczy podjazd pod Jodłownik :)) może pojechać w okolice Zagórza Śl. i Walimia (młotek Martineza). Proponowana w zeszłym roku prywatna katorga 50upAT dojdzie do skutku jeśli będzie pogoda i chętni. Do dyspozycji jest mbt (matrinezbiketransporter) na 3(5) rowry i 3(2) rowerzystów. Zgłoszenia przyjmowane są tylko do czwartku 6-go czerwca gdyż Srebrna kusi a zapisać się trzeba.
Trasa to kręciołek, którego centrum jest Zagórze Śl.:
Zagórze-Michałkowa-Walim-Jedlina-Dziećmorowice-Zagórze-Niedźwiedzica-Jedlina-Walim-Michałkowa-Zagórze (84 km)
ewentualny bonus Zagórze-Dziećmorowice-Złoty Las-Zagórze (16 km).
Zawsze po każdej rundzie można zrezygnować z jazdy w Zagórzu i czekać na masochistów przy piwie :). 
Dla zachęty skutki zaliczenia młotka. 
OK. Możliwa jest też zmiana terminu na niedzielem 16-go bo niekturzy hentni uczom siem w soboty. Zadecyduje, wyjątkowo ;), większość.
Ostatecznie:
na sobotę - 2 (Martinez, Szymek)
na niedzielę - 3 (Byrka, Martinez, Szymek)
Decyzja zapadła :
Wyjazd w niedzielę!