wtorek, 25 listopada 2014

Foto Kurier i TT Trzebnica

Niektóre powiedzą, że to za wcześnie ale nie wierzta im. Chciałbym poruszyć temat czasówki w Trzebnicy. Uważam, że czas jest odpowiedni. Na spokojnie możemy rozważyć czy i w jakiej formie (oczywiście w najwyższej) wystartujemy na szóstkach. Jest nadzieja, że czasówka szóstek będzie w przyszłym roku. Zakładam, że będzie!
Dla przypomnienia przytaczam tegoroczny regulamin:


  • 5 lub 6 zawodników w drużynie
  • do mety musi dojechać minimum 5 zawodników
  • maksymalnie 30 drużyn
  • na mecie liczyć się będzie średni czas całej drużyny
  • 2 kategorie wiekowe tj.
    I - małolaty (średnia wieku drużyny do 50 lat włącznie)
    II - wcześniej urodzeni (średnia wieku drużyny powyżej 50 lat)
  • nie będzie podziału na rodzaj roweru
  • nie będzie podziału na płeć
  • Uczestnicy 6-tek kolarskich nie biorą udziału w klasyfikacji punktowej PP (jadą na zasadach "towarzystkich")
  • Uczestnicy nie korzystają z samochodów technicznych
  • dopuszcza się korzystanie z kierownicy typu "lemondka"
  • nagrody w 6-tkach kolarskich :
  • puchary dla każdego zawodnika z drużyny za zajęcie I,II i III miejsca w kategorii Małolaty i wcześniej urodzeni
  • pozostałe ustalenia jak w regulaminie PP

  • Jest nas już trochę chłopa w tym duża grupa traktująca tą zabawę dość poważnie więc możemy wystawić nawet dwa składy piątkowe. Trzy raczej nie chociaż miło by było!
    Kogo możemy brać pod uwagę? Według mnie poniżej wymienieni, wg metryk ;), powinni zgłosić akces:
    1. Szymek
    2. Martinez
    3. Juras
    4. Krzysiek
    5. Valdii
    6. Junior
    7. Paweł
    8. Tomek
    9. Robert
    10. Kurier
    Oczywiście może dojdą do startu jeszcze nowi, lekko ambitni członkowie. Tego wykluczyć nie można. Na dziś dwie drużyny możemy wystawić. Pozostaje kwestia złożenia składów.
    Mamy tu dwa warianty.
    Pierwszy wariant to: dobrzy i jeszcze lepsi. Dwie piątki wg stanu wytrenowania. Na trzy tygodnie przed startem trzeba by zrobić kwalifikacje. Trasa naszej czasówki jest idealna do takiej próby gdyż ze względu na profil i długość odpowiada wydolności wymaganej do TT w Trzebnicy.
    Drugi wariant to: małolaty i wcześniej urodzeni. Dwie piątki wg kryterium wiekowego czyli praktycznie pierwsza piątka z listy jako stare repy, druga jako szczawie. Oczywiście możliwe drobne korekty byle zachować 50up.
    Osobiście jestem za pierwszym wariantem gdyż nic tak nie podnosi poziomu jak rywalizacja. Sam wolałbym być w 50upAT 1. Niektórzy z nas marzą o Amber a to byłoby niezłe przetarcie i stworzenie podwalin pod start w tej kultowej już imprezie. Mamy trochę czasu na wybór wariantu. Trenujmy póki pogoda pozwala. Dzisiaj było super. Co prawda zabrakło 2st do mojego kryterium ale spojrzałem na termometr od dołu i wyszło mi nawet 12. Od lutego, jeśli pogoda pozwoli, trzeba będzie niedzielne treningi poświęcić na szlifowanie jazdy jako drużyna czasowa. Wbrew pozorom to nie takie proste co pokazał nasz tegoroczny start. Włączać myślenie i ambicje. Start w pierwszej drużynie to je ono!
    Na deser parę tegorocznych fotek od Maćka.







    I jeszcze coś w stylu Słodowego i pomysłowego Dobromira. Trochę drygu w rękach i parę tysięcy zostaje w kieszeni :).
    Trzeba będzie w zimie spróbować na jakimś starym kole zrobić.

    I jeszcze coś z nowinek technicznych. Pedały z ruchem bocznym dołączające  do typowego pedałowania ruch skatowy. Podobno dorzuca dodatkowe mięśnie do pracy a co za tym idzie wzrost mocy rzędu 7% i oszczędza zdrowie. Pieniędzy nie bo orientacyjna cena to 340$ stalowe i 550$ tytanowe. Na 40 km TT ma dawać 135 sekund. Oj przydałyby mi się na nasz TT. Dokopałbym Jurasowi prawie minutę ;).


    poniedziałek, 24 listopada 2014

    WALKA Z TALERZAMI C.D.

    Można rzec, że rozpoznanie wroga, mimo wielu trudności, zostało przeprowadzono. Najsamprzód zrzuciliśmy na wrogie tereny mały oddział specjalny pod dowództwem Prezes Seniora. Nastąpiło to w dniu rury, na pierwszym plenum. Niestety zaangażowanie w walkę naszych komandosów było zbyt duże i skończyło się przejściem części oddziału na ciemną stronę mocy. Wobec powyższego  naczelne dowództwo postanowiło wysłać na rozpoznanie dwuosobowe komando. Było lepiej ale i tak zakończyło się nadspożyciem. Decyzja o przekroczeniu limitu zapadła w ciągu tradycyjnej sekundy co jest charakterystyczne dla tej dwójki bez sternika. Cóż było czynić?! Na rekonesans wysłano miejscowego 007 znanego ze swej średnio silnej słabej woli. Przed przystąpieniem do rozpoznania walką 007, niczem Wołodyjowski przed obroną Kamieńca, złożył uroczyste przyrzeczenie na złoty łańcuch i czarną lemondkę Lali, że będzie przestrzegał zasad rozpoznania i nie zhańbi się nadmiernym nadspożyciem. Faktem jest, że nie dotrzymał w pełni przyrzeczenia ale kto jest bez winy niech pierwszy rzuci puszką. Raczej podrzuci i to pełną.
    I tak rozpoczęła się misja rozpoznania walką. Zasady były trudne ale proste:
    1. Zachować dotychczasowy system odżywiania i treningu.
    2. Nie wchodzić w nadmierne nadspożycie.
    3. Zwiększać dawki treningowe o odpowiedni czas określony podczas badań teoretycznych.
    4. Dodatkowy trening spalania nadspożycia prowadzony jako przedłużenie treningu lub trening dodatkowy.
    5. Spalanie na 4 poziomie KOW. To średni poziom wysiłku. Mówienie zaczyna sprawiać trudność a śpiewanie wychodzi niczym w "Jak oni śpiewajo". Oddech w miarę swobodny.
    6. Trening po 2 godzinach  od nadspożycia lub na drugi dzień przy procentowym charakterze rozpoznania.
    Efekt rozpoznania walką jest niemal zgodny z przewidywaniami. 007 przybył na wadze jedynie 0,5 kg co mieści się w granicach błędu. Największy problem stanowiło rozpoznanie słodyczy i %. W pierwszym przypadku to brak łaknienia a w drugim nadmierne co objawiło się chęcią testowania coraz większej ilości trunków. Postawa naszego komandosa (pseudo Stonoga) zasługuje jednak na pochwałę. Szybko się zdyscyplinował i walczył dalej zgodnie z założonym planem. Jeśli w przyszłości zostanie ustanowiony order za zasługi dla obronności 50upAT to proponuję jako pierwszemu przyznać go 007. Ze srebrnym krzyżem I klasy.
    Oczywiście nie należy żywcem przenosić wskaźników spalania przenosić na własny organizm. O spalaniu decyduje metabolizm. A to sprawa indywidualna. Tak więc traktujmy wyniki rozpoznania jako wskaźniki wyjściowe i ruszajmy w krainę nadspożycia. Oczywiście w celach obronnych. Bo jak walczyć z wrogiem bez rozpoznania walką?!
     
    Gute appetite, meine kameraden!

    czwartek, 20 listopada 2014

    WALKA Z TALERZAMI

    Nadszedł czas walki o utrzymanie wagi.
    Nie jest to walka z wiatrakami, która jest skazana na klęskę, jest to walka z talerzami a tę można wygrać. Jak to zrobić?!
    Jak w każdej batalii najważniejszej jest rozpoznanie.
    Szeregowy, jakie jest najważniejsze rozpoznanie?!
    Rozpoznanie walką!!!
    Na czym polega?
    Jest to sposób przeprowadzenia rozpoznania taktycznego przez wydzielone siły i środki


    na formacje nieprzyjaciela
    znajdującego się w bezpośredniej styczności z wojskami własnymi, co ma na celu zdobycie najbardziej wiarygodnych informacji.
    Rozpoznanie walką

    prowadzi się w czasie przygotowywania działań lub w trakcie ich trwania, gdy zdobycie pożądanych informacji innymi sposobami jest niemożliwe.
    No bo kto jest w stanie to przeczytać ze zrozumieniem?!
    Po wykonanym zadaniu, siły prowadzące rozpoznanie walką mogą blokować przeciwnika (nie zamykać lodówki!) lub atakować dalej (aż do opróżnienia lodówki)

    lubo wycofać się na z góry upatrzone pozycje.

    Co najważniejsze ... można prowadzić rozpoznanie walką samodzielnie. Nie trzeba czekać na rozkaz wyższych przełożonych.
    Trochę inicjatywy panowie! Nie czekajcie na rozkazy zarządu. Ruszajcie na rozpoznanie walką. Potem ... kto ma odwagę stanie na wagę!

    sobota, 15 listopada 2014

    KALENDARZ

    Powoli czas zacząć układać kalendarz startowy na przyszły rok. Po minionym sezonie wiadomo czy było za dużo startów czy może mamy jeszcze rezerwy. U mnie wiadomo. Po paru ładnych lat wiem, że optymalna dla mojego organizmu dawka do 12 startów ale potraktowanych poważnie. Gdy zaliczałem 15-16 imprez organizm na koniec sezonu protestował. Strzelało biodro, achilles, wielogłowe, ... itd. Teraz wiadomo! Tylko dwunastka, niekoniecznie  parszywa. Na 2015 mam więc mam prosty plan. 3x4! Czyli 4 półmaratony, 4 starty kolarskie, 4 ćwiartki triathlonowe. Do tego jako dania deserowe TT 50upAT i WaterPipe gdyż tytuł WKKW jest bardzo mi miły biorąc pod uwagę smak i profil procentowy głównej nagrody, której aktualny stan wynosi 7, ubyło 3. Towarzysko na zakończenie sezonu zaliczę RRRR gdyż wypada się na mieście pokazać.

    Jeśli chodzi o starty kolarskie to w kolejności odbywania się:
    1. Trzebnica (oby były zaś szóstki)

    2. Leszno (mistrzostwa na kreskę)
    3. Radków (mimo dziur)
    4. Koźmin

    Jeśli chodzi o półmaratony to:
    1. Sobótka (nie dotyczy Ślęży po której mam kłaniający się paluszek)
    2. Karpacz
    3. Jakuszyce
    4. Mietków (musiałem ze względów zdrowotnych odpuścić dzisiejszy start)

    Jeśli chodzi o ćwiartki triathlonu to:
    1. Radków
    2. Stężyca
    3. Gołdap
    4. Finał cyklu???

    Oczywiście chciałbym też zaliczyć mega na KK ale musiałbym mieć odpowiednią przerwę po ćwiartce.

    Może kalendarz maratonów szosowych okaże się łaskawy.
    Pod te starty zostaną ustawione moje treningi więc proszę mnie nie marudzić, że jadę za wolno lub nie jadę wcale. Że za szybko to raczej nie usłyszę :). Będę przygotowany na każdą planowaną imprezę a na Klasyku Radkowskim lub w Trzebnicy, jeśli nie będzie szóstek lub się do składu nie załapię, mogę być czyimś gregario.
    Pierwszym startem w sezonie na pewno będzie półmaraton w Sobótce, który pokochałem niemal tak jak kolarskie Leszno.


    Jeśli chodzi o osiągi to:
    1. Podium w szóstkach w Trzebnicy.
    2. Pierwsza piątka w kresce.
    3. 2 pudła w triatlonie (mała konkurencja wśród dziadków) i 2:50:00 poza Radkowem.


    4. Przynajmniej 2x 50upy w kolarstwie i tyleż w bieganiu.
    5. Przykopać Jurasowi na TT.
     Wystarczy sekunda ;).

    Jakby kto brykał w przyszłym roku nad może to morze :) sobie wrzucić do kalendarza Cyklo



    sobota, 8 listopada 2014

    WaterPipe 2014 i WKKW

    Ostatnie rozdanie w mistrzostwach grupy dokonało się. Frekwencja mizerna. Tylko czwórka. Obrońca tytułu przespał imprezę bo zapewne imprezował dzień wcześniej. Mistrzem został faworyt. Jak to mawiał ubiegłoroczny: "Mistrz jest jeden". Martinez. Dwa dni podrobowej diety wzmocnionej frytkami przyniosły efekt. Czarne konie nie dały rady. Bodo zajął nie najgorsze  miejsce tylko jednym przejazdem. Potem zrejterował. Fe!
    Kolejność na rurze:
    1. Martinez
    2. Valdi
    3. Bodek
    4. Tomek
    WKKW dla Martineza. 9 (6+2+1) punktów w trzech imprezach. Jedyny, który startował we wszystkich imprezach mistrzowskich 50upAT.
    Sezon zakończony :(.
    Nasi mistrzowie za 2014

    Kreska

     Czasówka


    WaterPipe
     

    WKKW

    NASI TAM BYLI (chociaż nie było ich na rurze)

    niedziela, 2 listopada 2014

    I Plenum Aktywu 50upAT

    Z kręgów zbliżonych do Zarządu padła propozycja zorganizowania spotkania członków grupy. W ramach spotkania planowane jest:
    1. Podsumowanie minionego sezonu.

    2. Złożenie samokrytyki.


    3. Przyjęcie hołdów przez mistrzów.

    4. Wysłuchanie skarg i...

    5. Wniosków.

    6. Refleksje nad przyszłością grupy.

    7. Plany bojowe grupy na przyszły sezon.

    8. Szeroko pojęta konsumpcja

    Planowany termin to wieczór w Dzień Rurrry. Chętnych prosimy o zgłaszanie się do Roberto, Bodo lub Martineza. Jeśli zainteresowanie będzie minimalne to I Plenum nie odbędzie się.
    W imieniu KC 50upAT  ...
    II Sekretarz Martinez