poniedziałek, 28 września 2015

TT Ciechów

Mamy już przedostatnią odsłonę za sobą. Frekwencja trochę zawiodła. Wystartowało tylko sześciu. Zawiódł też Kurier! Miał nie brać udziału ale przyjechał w ostatniej chwili i jak zwykle pozamiatał. Dostał za to ciasteczko :). Tak się nie robi starszym kolegom co już dzielili między siebie medale. Fe! Nieładnie!
Pogoda niemalże idealna. Oczywiście wiało. Jak zwykle o tej porze roku. Ale dalim radę. Impreza udana. Były ciasta, były napoje, było miło!
Kolejność na mecie:
1. Kurier - 27:03
2. Tomek - 30:10
3. Martinez - 31:06
4. Roberto - 31:34
5. Byrka - 33:32
6. Rychu - DSQ














 Przed nami jeszcze rurra, która zwieńczy WKKW. Kurierowi pozostaje tylko wziąć udział gdyż tak jak w zeszłym roku Martinez tak w tym tylko on ma szansę na tytuł walecznego. No i zgarnie jeszcze to. Ale w rurze  chyba nie da rady. Zeszłoroczny mistrz rury rozpoczął już intensywny trening a miesiąc rozbratu ze sportem podniesie wagę brutto tego treningu.
W przeddzień czasówki w Ciechowie nasi zaliczyli Rowerowy Bieg Piastów. Też było piknie. Dostali ręczniki i medale (też trybiki). W debiucie mtbolo nie zaliczyli niestety 50upu ale złapali bakcyla mtb więc za rok na pewno wrócą do Jakuszyc. A wtedy ... zobaczymy.
Na mecie:
98. Martinez - 13 kat.
102. Byrka - 26 kat.





poniedziałek, 14 września 2015

Sobótka

Po raz wtóry w tym roku zmagania wokół Ślęży. Tym razem przyszła Kreska na Prezeska. Trasa to dwie rundy dawnych MP z finałem na dojeździe pod Wieżycę. 45,5 km z 17 km podjazdów. Średnie nachylenie 4%, maksymalne 8%, przewyższenie 690 m. Niby nic ale dzień po pierwszym z dni średzkiego winożłopa to jednak znaczny wysiłek fizyczny. Frekwencja średnia ale wiemy, że nie zawsze dużo znaczy dobrze. Na starcie sześciu twardych 50uperów. Wyścig ukończyli tylko podiumiści. Na pierwszej rundzie wątły peletonik rodzielił się na dwie części. Druga część nie dotrwała do mety. Zwyciężyły trudy gorączki sobotniej nocy. Pierwsze miejsce zgodnie z przewidywaniami zajął biały koń zawodów. Kurier w tym roku nie ma sobie równych ale ... . Poczekajmy! Jeszcze dwie tury WKKW a w WaterPipie nie należy do faworytów.  Tu można mu dołożyć!
O drugie miejsce trwała jednak zażarta walka. Bardziej w stylu torowym niż szosowym. Walka o srebro rozstrzygnęła się na drugim podjeździe pod Tąpadła. Trzeciego ataku Junior nie wytrzymał i mimo zażartej gonitwy na dojeździe do Sobótki nie doszedł już Martineza. Kontakt wzrokowy nawiązał dopiero na finalnym podjeździe a to nie wystarczyło już na dogonienie Prezesa.
Kolejność na mecie:
1. Kurier
2. Martinez
3. Junior
Szymek - DNF
Tomek - DNF
Roberto - DNF
Po zawodach dekoracje dwie. Pierwsza za TT, druga za Kreskę. Obie za górskie mistrzostwa grupy. Po dekoracji smakowita wyżerka przygotowana przez pierwszą żonę trzeciego zawodnika mistrzostw. Sałatka Zofiji była znakomita. Wszystko podlano rozsądną ilością piwa. Następne spotkanie w Ciechowie. Oby równie udane.


poniedziałek, 7 września 2015

KARPACZ

W tym roku nie jako widz lecz jako zawodnik. Też dobrze :).
Nasi we dwóch, Kurier i Martinez, ze wsparciem Szymka. Trasa objechana tydzień wcześniej więc niespodzianek nie było ... no, może poza startem bez pulsometru. Skleroza. Jazda na czuja. Nie lubię!  Pierwszy podjazd spoko. Wyprzedza mnie wyżarty M6 z mojej grupy startowej. Na zjeździe moja niesforna młodość pozwala go wyprzedzić. Potem kolejny podjazd i on mnie. Na zjeździe ja jego. Niezła zabawa. Po Miedziance już go nie dochodzę. Rędzia bez problemu. Jadę ją już trzeci raz więc wiem o co chodzi. Wyprzedza mnie  młodzian. Robi to za szybko. 500 m przed wyjazdem z lasku dochodzę go. Wali z buta :). Mała rzecz a cieszy! Zjazd z Rędzi ostrożnie bo kamyczki i dwóch już karetką ukończyło start w Liczyrzepie. Potem wio do Kowarskiej i tu zgodnie z planem miało być 95%. Idzie tak jak przed tygodniem. Rytmicznie i na mini CD (tarcza 50). Bezproblemowo do przedostatniego kilometra Kowarskiej. Jadę sobie ci ja, jadę, nóżki rytmicznie pracują, morda się cieszy a tu nagle dopada mnie drętwienie lewej ręki i kłucie w klatce schodowej, tfu, piersiowej. W głowie nie huczy, w uszach nie buczy więc chyba nie mam herzklekoten. Strach, może nie całkiem blady, pada na Prezesa. Zmniejszam tempo i tylko lekko się kulam na 34/29 do przodu. Zaczynają mnie wyprzedać wyprzedzani wcześniej. Pal ich sześć! Stanąć czy jechać? Przecież za tydzień kreska w Sobótce. Jak padnę to beze mnie! Mimo to jadę! Srał to pies! Ale spoko. Pół kilometra przed rozjazdem na Okraj puszcza mnie więc podkręcam tempo. Z Kowarskiej górki hulam na pazurki aż do skrętu na Karpacz. Potem dojazd do Ścięgien z jakimś czerwonostrojnym a dużym młodzianem. 200 m przed zakrętem zostawiam go dla drobnej satysfakcji, a co :),  i skrabię się na ostatni podjazd. Na końcówce czeka Kurier i Szymek. To mnie dopinguje i spalam resztki glikogenu. Mam ochotę wziąć końcówkę w korbach ale ... wraca myśl o herzklekoten ... rozsądek zwycięża. Dojeżdżam na metą lekko nienasycony. Mogło być lepiej. W domu sprawdzam i jestem dwunasty w swojej kategorii. 7-8 miejsce było do wzięcia. Nic więcej! Jednak jest 50up i jest duże a czeskie piwo. Bardzo duże a czeskie :))).
Kurier wraca na podium. Jest drugi w swojej kategorii. Jest też najlepszy ze średzianków.
 Brawo!
Jest też najmłodszy :)

Darek z brygady RR wraca na tron. Jest pierwszy w swojej kategorii. Brawo!
Nasi na mecie:
8. Kurier - 2 kat. 50up
108. Martinez -12 kat. 50up