sobota, 30 stycznia 2016

Podsumowanie stycznia

Styczeń właśnie się kończy. Niby tegoroczny sezon startowy jeszcze się nie rozpoczął. Rowerowy nie ale zawsze można coś znaleźć na platformie sportów wytrzymałościowych. Znalazło się bieganie. Na sztachetkach. I tak mamy pierwszy oficjalny start naszego zawodnika w tym roku. W Jakuszycach. Bo jak biegać to tylko w stolicy polskiego narciarstwo biegowego. Podium nie było, w kategorii wiekowej 50up-u nie było (zbrakło jednego miejsca) ale w open 50up jest! Startował oczywiście Prezes bo jakby kto inny. Zarząd musi dawać przykład!

89. Martinez - 12 w kategorii 50up :)



Nasz zawodnik dał z siebie wszystko. Mogło być lepiej ale błąd wrodzonej skromności zadecydował o miejscu. Ustawienie z tyłu stawki na starcie spowodowało, że przez pierwsze dwa kilometry trzeba było się przebijać do przodu ruchem konika szachowego skacząc między torami. Obyło się bez upadków i zderzeń ale kijaszki stukały ostro. Potem było spoko lecz większa część stawki będącej w zasięgu Prezesa odjechała. Na ostatnim kilometrze udało się jeszcze łyknąć paru sztacheciarzy. Na mecie skończyło się walką o nie wyplucie płuc. W skroniach szumiało ale czerwonych plam przed oczętami nie było. Bieg bez pulsometru. Może i lepiej bo można by się było przestraszyć i przestać uprawiać sport. Pierwsza blacha jest.

Całkiem ładna.

Zakończył się pierwszy cykl przygotowawczy. Praca nad siłą i wzmocnieniem organizmu. Było trochę rowra, trochę targania złomu, trochę moczenia dupska, trochę dawania z buta. Rower tylko mtbolo. Bez względu na dieda moroza. Rekord temperatury przy jeździe to -12st. Nie polecam jednak. To była ekstrema.

Podsumowanie stycznia jako indywiduum.
1. Rower - 120 km (przez śniegi i błota)
2. Z buta i z nart - 65 km
3. Z wody - 18 km
4. Z żelaza - 50 ton
6. BMI - 23,4 (!!!!!)
7. Wykonanie planu - 100%!!!!

Od poniedziałku ruszamy w drugi, 4-ro tygodniowy cykl. Żelazo idzie do szafy. Będzie więcej biegania i rowra. Pławienie bez zmian.
Za tydzień lutowa integra. Chyba szosa?! Coby tylko mokro nie było!
Na rundkach trochę błota ale w tym przypadku bez myjni

Pozdrowienia z Krynicy dla miłośników Jakubiczka i nie tylko 
przesyła Junior (okrutny).

czwartek, 7 stycznia 2016

MISTRZOSTWA 2016

Ponieważ poniektórzy układają już plany treningowe i chcą ustawić sobie szczytowanie podajemy wstępne terminy zmagań  na których można będzie zdobyć tęczową koszulkę 50upera.

1. Kreska Leszno - ? (pewnikiem koniec maja lub początek czerwca)
2. Czasówka Sobótka - 26.06
3. Kreska Sobótka - 21.08
4. Czasówka Ciechów - 25.09
5. MtBolo - 16.10
6. WaterPipe - 19.11
W tym roku wszystkie konkurencje wchodzą w skład WKKW.
Do końca lutego przyjmowane będą kontrpropozycje. Po tym terminie reklamacje nie będą uwzględnione i terminy zostaną zaklepane.

niedziela, 3 stycznia 2016

Sezon 2016

Można rzec, że sezon 2016 siem zaczoł. Zdrowy trzon grupy powitał NR jazdą bez trzymanki na rundkach. Z uwagi na zapisy ustawy o wychowaniu w trzeźwości zdjęcia z powitania puszczone zostały w podziemny obieg i nie zostaną tu zamieszczone. Wrażliwość młodych członków grupy musi być chroniona.

Odbyła się też pierwsza Integra. Zgodnie z zapowiedzią pod patronatem misia polarnego i praktycznie tylko z jego udziałem. Trzy rundki po śniegu i na siarczystym mrozku to jednak lekkie przegiątko. Nie pomogła nawet gorąca herbatka z miodkiem i cytrynką. Chociaż miodku było dużo. Misie lubią miodek. Misie tak mają. Zwłaszcza te z Krynicy ;).
Chciałbym zaznaczyć, że czerwona mordeczka to nie efekt sylwestrowego przepicia. Naprawdę trzaskało mrozikiem i musiałem zamruczeć: "ale zimno, ale mróz, znów zmarzły mi paluszki" :).
Co prawda w drodze powrotnej misio spotkał Maćka i Rafała, Krzyś się nie zjawił, którzy z bardzo lekkim opóźnieniem zdążali na rundki więc nie ma co narzekać na frekwencję. Nie zagrzali, oj nie zagrzali ci oni (-11 st) tam długo miejsca. Szybko opuścili stumilowy las pod Chwalimierzem ...

... i dogonili misia. A łapki ich były sztywne. Wesoła gromadka wróciła do chatek z czerwonymi noskami. Paluszki takież mieli.
Dobranoc.
Ach, ach! Zapomniałbym! Tygrysek, ten od miodku krynicznego, zaprasza w środę na rowerek. Korony mile widziane. Miejsce: stumilowy las. Godzinka do ustalenia.
Raz jeszcze ... dobranoc! I rączki na kołderkę, łobuziaki!