poniedziałek, 30 maja 2016

Maj

Maj łykendamy siem zaczyna... zielony, żółtawy i miły.
Wreszcie temperatura się podniosła. Zieleń stała się soczysta a rzepaki tym razem na żółto zakwitły.
Chłopaki jeździć jak szalone zaczęły asfalt na opony nawijając. Wszyscy szykują formę na TdL, który pierwszą próbą sił w WKKW będzie.
Oczywiście Wuj Byrka  w Podróży ma swoją metodę i ... przysłał nam kartkę z Drezna. Sprawdzał drogi przerzutu dla uchodźców szlifując formę i niemieckie bruki.

Jednak główne wydarzenie to Projekt Zagórze. Było super i ... nie było tłoku. Jak zawsze zresztą na imprezach klubowych. To taka świecka tradycja :).
Jedyny aktywista majowy to Kurier. Zaś na torze, zaś sukces. Drugi na 200 ze startu lotnego, drugi w australijskim i trzeci na 1 km z zatrzymanego. W tym ostatnim to jednak trzeba mieć i kopyto, i łapy w rozmiarze co najmniej XL coby Felę rozbujać. Tydzień później trzy razy pierwszy i raz drugi i wychodzi na czoło generalki! Jak na początek, bo to dopiero chłopina zaczął tor wycierać, co najmniej bardzo dobrze. Z tego co wiem to moja sztanga nie rdzewieje a i Kurier przestał jeść ze spodeczka więc jak nie przesadzi to będzie lepiej. Może trochę stracić jako szosowiec ale ... nie można mieć wszystkiego. Naprawdę! Jak bum cyk, cyk!






Noooo... był jeszcze wyskok Prezesa w biegu (raczej marszobiegoczołganiu) na Ślężę. No ale jak nie startować w mistrzostwach Polski? No jak?! Nie wypada. Prezes 13 w swojej kategorii i 50up w kieszeni.


Medal zacny ale ... z drugiej strony to taka sobie zabawa jak na kolarza. A z trzeciej to jaki z niego tam kolarz? Częściej startuje w biegach niż na rowrze. Iiiii... tam! Do ...  bani z takim kolarstwem!
Podobno główny cel to przygotowanie do czerwcowej czasówki wokół Ślęży. Zaiste dziwne i nowatorskie metody treningowe. Czekamy jeszcze na loty. Ale.... na ten przykład taki Jack ciągle trenuje w ten sposób i jak osiągnie oczekiwane VOmax oraz będzie wyciskał na lotni  450W, na wyłączonym silniku oczywista, ze swych smukłych ofkors mięśni, to wystartuje na rowrze. Podobno już prawie wyciska. Jak bum cyk, cyk! Bójta siem, bójta! A może to szukanie skrótu na Tąpadła w stylu Prezesa Seniora? Poczekamy... zobaczymy czy te fanaberie mają jakikolwiek sens.
W czerwcu Integra na TdL więc tym razem inne zasady. Jedziemy w tempie najszybszego tak długo jak damy radę ;). Pewnie nie będzie to długo bo kosmita odjedzie zaraz po starcie. Ale ... poczekamy ... zobaczymy. To pierwsze starcie w WKKW. Zaczynamy kręcić naszą karuzelę złotą korbą!
Aha, aha! Miesiąc oczywiście zamknął jak i zaczął Wuj Byrka w podróży. Tym razem nasz podróżnik zaliczał tereny zielone okolic Dębna. Tym razem bez pocztówki :(.

środa, 11 maja 2016

Projekt Zagórze

W ramach szlifowania formy zdrowy trzon grupy (chorzy i leniwi zostali w domku) ruszył w Sowie. Jako bazę wybraliśmy Zagórze Śląskie. Stąd można ruszać w wielu kierunkach i tu można zostawiać zmęczonych po każdej rundce :). Zaplanowane były trzy rundki. Zrobiliśmy dwie. Tylko kosmita Maciek miał jeszcze ochotę na kolejną. W sumie prawie 110 km i 2200 m przewyższenia. Profil trasy wygląda jak z jakiegoś touru.
Na początek trochę zbłądziliśmy ale potem poszłooo! Zaczęliśmy od okrążenia jeziorka co jest nam szczególnie bliskie. Potem zrobiliśmy podjazd na przełęcz Walimską od strony północnej. Droga zacna, ruch żaden, widoki że ho,ho .. jeszcze ho!


Lekko naruszeni ruszyliśmy na Wałbrzych i zaliczyliśmy Palczyk (główna atrakcja rundy tegorocznych MP) od strony Dziećmorowic. Też dawało w d... . Niestety zjazd dziurawy. W mistrzostwach będzie podjazd od strony Zagórza i nie wiem jak oni będą śmigać te rundy po wykrotach. Jest nadzieja, że do MP zrobią. Byłoby dobrze bo przydałby się lepszy asfalt na następny wypad. Zjazd do Zagórza. Tu krótki postój. Dopompowanie koła Byrki używanego już przez Maćka. Pączki od Roberta poszły w ruch. Po 40 km ruszamy w główną rundę. Tym razem podjazd na Niedźwiedzicę na ostry początek. Droga zfrezowana, początek w granicach 15 %. Na szczycie czekają kolarze amatorzy. Ma tu być premia górska na Grodach. Podobno mają przejeżdżać za 15 minut. Jest trochę chłodno więc nie czekamy i kontynuujemy naszą ucieczkę w kierunku Walimia.

Przed Walimiem zatrzymuje nas policja i dochodzą nas grodzianie. Okazuje się, że nie zaliczali Niedźwiedzic (mięczaki) i pojechali skrótem. Dlatego nas skasowali. No i te psy na motorach. Premię przeniesiono na Walimską. Oglądamy przejazd i ruszamy na Rzeczkę. Mijamy sztolnie a V2 daje nam kopa. Paliwo rakietowe daje czadu.



Widoki niesamowite.


Pogoda zaczyna trochę mieszać. Lekko mży, przestaje, znowu zaczyna. Zaczynamy zjazd na Pieszyce przez Kamionki. Jest boskie zapieprzanie z górki na pazurki.



Od Pieszyc krótki odcinek po bruku miło masujący członki wszelakie. Zaczynamy podjazd pod Walimską. Oczywiście w odwrotnym kierunku niż  Grody. My tak mamy. Wszystko na odwyrtkę. Ten podjazd już daje trochę do zrozumienia. Junior i Maciek zaliczają premię górską


a zamęczony Prezes (chyba szykują zamach pałacowy)  zjeżdża zgodnie z harmonogramem do Zagórza przez Glinno i Michałkową. Zaczyna lać. Prezes w Zagórzu ... zamachowcy na Walimskiej. Doszło do rozdziału wskutek nieporozumienia. Zanim była czołówka zjechała na metę, wygrał Prezes bo prezes zawsze wygrywa, do Zagórza Byrka zjadł wszystko co dawało kalorie. Kosmita ma ochotę na rundkę deserową. Jest nie do ... . Reszta 50uperów nie protestuje ... po prostu nie mają siły, podnoszą głowy, kierując znaczące spojrzenie na Maćka i szalony kolarz bastuje. Wracamy cali i zdrowi. Szybki prysznic lubo długa kąpiel w solance i w ruch idą wszelkiej maści regenery. U mnie typu pilsneńskiego z dolnej fermentacji. Było ...
Komentarz Maćka poniżej.






niedziela, 1 maja 2016

Kwiecień

Na początek to Kurier zakaszlał  ... tfu ... zaszalał w Sobótce. W przeddzień ŚM wziął udział w uphillu  na Tąpadła organizowanym przez Szosę. Wypadł całkiem dobrze jak na młodego kaszalota. Był dziewiąty i zaliczył 50up! Junior i Martinez, poza konkurencją (akurat byli na treningu w tym rejonie), wyprzedzili przynajmniej jednego zawodnika. Bravo boys! Oczywiście Junior rwał asfalt jak szalony i szkoda, że nie wystartował oficjalnie w kategorii  junior lekkiej gdyż taka jest teraz jego waga startowa zaś forma zastraszająca! Yeee! Brooo!
Na drugi dzień Kurier, nadal w stanie zapalnym łagodzonym wszelakimi domowymi sposobami, zajął czwarte miejsce w swojej kategorii i siódme w open na inauguracji sezonu kolarskiego. Zaś za50upił! Do pudła zabrakło 7 sekund! W kategorii kaszlący między kołami był pierwszy. Niestety blach ci w pakiecie nie było! Ajajaj!
Tak więc ... natenczas Prezes chwycił na taśmie przypięty, swój medal ... oburącz do ust przycisnął ... wzdął policzki jak banie!!!  Taki dumny jeszcze był on naonczas! Ajajaj!
W połowie miesiąca Byrka i Prezes (ten od blach) podpisali listę startową jako mtBolki w Miękini. Jednakoż bez chęci dalszej współpracy ze siłami nieczystymi. A była to sobota, skończyła się robota. Nasze poszli w bój z ostatniego sektora i póki co przebijali się przez ciżbę. Nie było lekko. Oj nie! Na acflacie Prezes wprzody gibnął. Potem gdy w gęstwinę lasu zaborskiego wjechali Byrka ciągnął a przepychał się. Potem Prezes zaś skoczył w bruzdy i wyszedł przed Byrkę okrutnego. Natenczas Byrka zapatrzon w zacności mtbolicy przed nim jadącej co czar okrutny zadkiem rzucała zblokowan został przez powolniaków i ciury taborowe. Do mety za Prezesem dotarł. Wedle starszeństwa siem stało. Obłoceni ci oni byli ale gęby zadowoleniem świeciły. Zwłaszcza jak się trunkiem z pianko pokrzepili. 50upu ci nie zaliczyli. Oj nie! Brak ojechania bruzdowego w przepychankach i huć nieczysta winna była bo forma zaiste przednia jako i trunki.




W onym czasie czasie drugi Prezes Bodo wystartował w oborniku ... tfu ... Obornikach. Na dodatek Wielkich a Polskich! Godnie reprezentował on barwy nasze na tzw. maratonie szosowym. 50upu ci on jednakoż nie zaliczył. Oj nie! Nic to! Nic to! Blachę jednakże zdobył i .. wzdął policzki jak banie ...  i przestał Bezblachym zowion być.
Kurier wtenczas cichcem w tory poszedł. Maszynę ci on wyszykował diabelską, Felo zwano, co nogi ciągle napędza i spoczynku nie daje a zatrzymać ci ją nijak jeno piętę w sprychy wsadzać abo i czekać jak diablica z sił opadnie i ... na beton toru wskoczył. Zaiste posturę torowca ci on zyskuje z dniem każdym i zacnego a wielkiego Pawła z Ciechowa lubo Rycha abo i obydwu w razie jednym niebawem zakryje gdy stanie przed nimi. Cień wielki ci on dawać będzie i przyda się nam na lato. Turniej w mieścinie podłej nieco Wrockiem zwanym siem odbywał. Ściganty same o udach enerdowskiego tura się tam ponoć stawiły. I byłże tam Kurier pod zacnym wezwaniem 50upAT. Jako wieść gminna niesie barwy nasze ci on rozsławił. Pudło jego ci było. Drugi w open i pierwszy w kategorii młodzianków. Ajajaj!



Na drugi dzień była niedziela, kręciła się karuzela ... sportowa. Prezes po nocy dobrze przespanej (dzięki odpowiedniej dawce marcini zacnego) ruszył w Miękinię raz jeszcze chęcią niemożebną odwetu pragnący. Stanął ci on w szranki piesze Ździrę ochwaconego w stajni ostawiwszy. Wdział ciżmy startowe lekkością słynące, glace misiurką klubową okrywszy na dystansie 9 wiorst z hakiem stanął. Właściwie to nic a nic ci on nie stał ni jemu tylko hyżo ruszył ode startu i 50up ci on zaliczył a na pudle stanął. Dwa zacne medale zgarnął. Jeden za współudział, drugi zasię z kruszca srebnego. Ajajaj!



Na ostatki larum zagrali i woje nasze podbijać Trzebnicę ruszyli. Zaciąg wielki a okrutny poszedł pod wodzą Boda Prezesa. U bram grodu trzebnickiego stanęli z nim Rycho Seniorem zowion z racji starszeństwa w drużynie, Jure Czarny Strażnik Skarbu Wielki takiż apetyt na trzebnickie dziewki mający, Kurier Torowiec na ciasta trzebnickie okrutnie zażarty oraz Valdi z okrucieństwa wielkiego na acfalcie znany. Straszecznie tam się wadzili w grupach bojowych zwanych startowymi od których to podział laurów zależen jest. Valdi i Jure w jednej stanęli i żwawo społem mknęli u boku dziewkę gibką mając. Valdi zapatrzon na gibką ostał w tyle zasię Jure drugą, zacniejszą zoczywszy rychło ruszył i 50up zaliczył. Kurier mus miał chybko przed Rychem umykać coby sromoty nie zaznać. Dał radę dzięki trudowi wielkiemu i takowoż 50up zaliczył w czołówce młodzianków będąc. Bodo sam gracko a dostojnie, jako i Senior, na popas dążył czas jakiś Valdim wspomagan ku celu dotarł Seniora uprzedzając. Drugą blachę ma on już w komorze skarbowej. Niemożebnie zawzięty on ci  na złom roku tego bedzie i kruszca nagarnie co niemiara. Ponoć ciast zbrakło na popasie. Nikto jednakoż Kuriera nie przyłapał. Ajajaj!










Zaiste miesiąc kwiecień okrutnie zacny dla 50upAT był. Baczmy coby maj niezgorszy był. Ajajaj!!!
Z dzisiejszej integry też coś się znalazło.