poniedziałek, 2 lipca 2018

LIPIEC

Tym razem później zaczęliśmy wewnętrzne nawalanki i ustawki. Pierwszy etap bratobójczych walk mamy za sobą. Nie było niespodzianek. Starych było niewielu więc roczniaki wspięły się na podium. Frekwencja klasyczna. Start od stadionu ułatwia rozłożenie sił. Praktycznie po przejechaniu Tąpadła jest już spoko stąd też lepsze czasy. W przyszłym roku zmiana i powrót na Tąpadła. I tak na zmianę aż do znudzenia. Propozycja puszczenia zjazdu na Wiry odpada. Ma być trochę trudności. To mistrzostwa przecie. Bonga nie było więc tak jak w poprzednim roku najwaleczniejszy był (;P)rezes. Flaszka z emblematem grupy wraca w czeluście piwnic. Walka była ale tylko o doły podium ( 23 i 25 sek) oraz o tytuł najwaleczniejszego (15 sek). Górą Jacek z Krzyśkiem no i Prezes. Kolejność na mecie (tą razą po imieniu):
1. Maciek -35:16
2. Jacek - 41:40
3. Krzysiek - 42:03
4. Jurek - 42:28
5. Andrzej - 43:58
6. Norbert - 44:13
Gościnnie wystąpił wesoły Norbert 360st. Był dobrym gościem. Osiągnął czas 48:30.
Sędzia do bani. Nieprzekupny. Mierzył czas sprawnie i takoż wypuszczał dzikich na trasę. Podziękowania dla Tomka.
Na razie tylko jedno zdjęcie. Średzkie orły (a kolor ich jest czerwony) i czarna owca.

Chciałbym zauważyć, że na zdjęciu jest jeszcze sporo miejsca do wypełnienia przez uchylających się od startu w klasycznych już imprezach grupy. Myślę, że jeszcze sześciu by się zmieściło. Kto pierwszy ten lepszy. Następna impreza pod koniec sierpnia. O tyle o ile nic się nie zmieni.
Oczywiście była to także Integra. Składki opłacone.

WKKW
1. Ciasteczko - 1pkt
2. Jaco - 2
3. Krzysiek K2 - 3
4. Juras - 4
5. PrezesA - 5
6. Norbi - 6
Reszta wypada ze złotych korb.

KALENDARZ

Super Maraton Nietążkowo - 07.07

BikeMaraton Szklarska Poręba - 8.07

Karpacz Liczyrzepa - 14.07

Klasyk Kłodzki - 28.07

Szosowy Klasyk Grodowiec - 4.08

Kreska Sobótka - 19.08

TT Ciechów - 23.09

Rowerowy Bieg Piastów - 29.09

Runda spadających Liści Sobótka - 14.10

MtBolo - 21.10

WaterPipe -18.11

NASI TAM BYLI
Sebko jakoś przeżył hrvatską wiktorię i nadal nas dręczy pięknymi widokami. Tym razem trochę szutru i starobruku.  Dochodzi też na podjazdy  rzędu 21%. Też w jego wieku dochodziłem. Okazało się, że nie tylko Halinka to sucz... jego narząda filtracyjna takoważ jest ale ... lach pije laszko (fonet) i się nie poddaje... bez nas... a to ....! Oł fakt (fonet)... my bez niego tyż!






STARTY

Mistrzostwa Polski Amatorów w kolarstwie torowym  oczywiście z udziałem naszego jedynego torowca. Zawody odbyły się w formule otwartej czyli mogli też startować zawodnicy bez licencji. I prawidłowo bo niby dlaczego amator ma mieć licencję. Jedno zaprzecza drugiemu. Gdy nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi. W triatlonie już chyba nigdzie nie da rady wystartować bez opłaty licencyjnej. Ale wróćmy do naszych baranów jak mawiają na Galibier. Skoro oni to i ja będę tak mawiał w ramach przygotowań. Naturellement, mon chers!
No i mamy baby placek. Po mistrzostwie 50upAT Maciek zdobył Mistrzostwo Polski Amatorów w scratchu. Po ludzku w kresce na torze. Brawo, brawo, brawo! Dyscyplina trochę pokrewna kolarstwu szosowemu ale jednak dla torowców. Tym bardziej wielkie brawa! Relacja Mistrza po powrocie ze Szczecina. Poza tym w wyścigu eliminacyjnym czwarte miejsce. Drugi dzień mistrzostw torowych winien być równie dobry. Na razie zdjęcie z podium.

Scratch -  1
Eliminacyjny - 4
1 km - 1
Chciałem to i dostałem! Jest relacja M. Krótka zwarta i rzeczowa a nie jakieś pitolenie, tfu..., peletonie!

"Mistrzostwa Polski Amatorów Szczecin 2018
Ostrobój 5 Szczecin

Eliminacje do 1 mocniejszej grupy omnium przechodzę z czasem 12.8

1 miejsce - Scratch
1 miejsce - 1 km z zatrzymanego
4 miejsce - Eliminator
4 miejsce - Punktowy

3 miejsce - Omnium (powinno być 2 ale sędziowie popełnili błąd)
Sprinty sobie odpuściłem oszczędzając
siły gdzie ostatecznie zająłem 6 miejsce.

40 zawodników całej Polski

wyścig scratch uciekłem na 5:05 i peleton się rozkręcił:
https://www.youtube.com/watch?v=IxWxMhJ-0K0 "

Mamy też trochę fotek.






Jak widać z relacji bezpośredniej Maciek prawie nie schodził z podium a jeśli już zlazł to stał tuż obok. Zdradził też tajemnicę swojego sukcesu. Czytać i wbić sobie do głowy!

"Dzień przed startem warto zjeść schabowego (siła) + piwko (regeneracja)
Jeździć jak najwięcej z grupą a nie samemu taka recepta na lepszą formę"


Od siebie dodam: 1 piwo (słownie: jedno!). Wiem, wiem ... to takie trudne!


NIETĄŻKOWO poza nami. Nawiedzili je Rychu i Norbi. Rychu cały a Norbi powycierał asfalt. Kolejny 50uper szlifierzem. Tak to jest w tym sporcie. Nawet zawodowcy liżą rany po lizaniu kół. Na plus Norbiemu twardość bo dojechał do mety. Więcej w temacie gdy coś się dowim. Potem to trochę przekręcę, ubrawię i będzie weselej. Chyba że będzie podana bezpośrednio. Wtedy tylko cenzura.
Norbert - 36 kat.
Rychu - 19 kat.
Mamy relacje poszkodowanego.

"Maraton był z przygodami.
Na liczniku 49upat(ków)  :-)
Zamiast obiecanych 70km było 76, więc do ambulansu miałem  60 km. Dojechałem.
Rysiek dzięki swojemu doświadczeniu spokojnie przekroczył metę. 
Wiatr nas nie oszczędzał, ale wiało każdemu.
Zdjęć jak na lekarstwo.
Nikt nas nie chciał fotografować."

No i tego nie rozumim. Takie piękne chłopaki i nikt im zdjęć nie robił. Szkandał! Następnym razem wyślemy albo fotografa albo jeszcze ładniejszych chopaków. Abo to i to! Nooo... muszą Juras i Sebko jechać. Albo może Ciacho! Tak! Ciasteczko to brzmi pięknie i apetycznie dla fotografów! On wygra i sam sobie zrobi parę zdjęć na trasie. Nietążkowo ... uważaj!!!



Messtung Breslau (fryce wracajo na odwieczne słowiańskie ziemie? cza odkopać muszkiety i przekuwać kosy?!) z udziałem Maćka. Krótko i treściwie:

"Poranna rozgrzewka z 50upat... bo jazda w grupie to fajna sprawa
ledwo zdążyłem na zawody :).
Eliminacje do pierwszej 8 sprintów przechodzę z czasem 12.8

3 miejsce - sprinty
1 miejsce - australijski
1 miejsce - scratch
1 miejsce - omnium
3 miejsce - longest lap

Podziękowania dla sponsorów locabikes.pl i 50upat :) "









  
Z OSTATNIEJ CHWILI
Sędzia Główny oraz sponsor tytularny odebrali nagrodę dla najwaleczniejszego Prezesowi. Okazało się, że przedostatnie miejsce zdobył un nie w drodze zażartej walki a wskutek perfidnej kalkulacji. Okazało się, że jest on nie tylko apodyktyczny, złośliwy, łasy na sukcesy i kobiece dźwięki tudzież trunki, .... itd. (brak mi słów), ale na dodatek jest wyrachowany. Rachować, w przeciwieństwie do picia, to ci on umi. Na nic to jednak! Na nic! Fora ze dwora ... albo raczej oddaj co nie twoje! Cała profesjonalnie amatorska, na dodatek dolnośląska, grupa kolarska mówi stanowczo: NIE! Precz z łapami od Marcini imperialisto! Flasza wraca do lochów zapleśniałych i czekać będzie na przekazanie w godne ręce najwaleczniejszego w TT Ciechów. Trenujta chopaki, trudu nie żałujta! Tylko bez przesady bo nie o pierwsze miejsce tu chodzi. Piłem ten rocznik i już dwa lata temu był mniam! Sebko też się nim upajał i potwierdzi co nie łżem. Teraz z każdym startem nabiera smaku. W ogóle to proponuję coby wiadomego krętacza wykluczyć z tomboli i konkursu waleczności. Wiem, wiem ... jako (;P)rezesA odrzuci ten wniosek! Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia ...
... a kolor jego jest czerwony ...

Z uwagi na francuskich łączników Kreska Sobótka przesunięta na 19tego sierpnia. Nie ma kolizji w kalendarzu startowym a żabojady odetchną trochę przed wyjazdem.

Maciek  oprócz scratcha dodatkowo pierwszy na 1 km. A mówiłem, że schabowy i piwo to nie jest recepta na sukces w kolarstwie. Jak chcecie wygrywać to stosujcie odpowiednią dietę i odstawcie etyl! Dla kogo schabowy z grilla i pilsner?! Hm, ... och, ...no nie ... dla mnie!!!!
A jednak się myliłem! Jeść i pić!

Zagórze ... ech Zagórze i okolice. Było miło. Mały ruch i coś dla NowychAsfaltów. Większość dróg i dróżek pokryta nowym asfaltem. Na szczęście Walimska Patelnia nie. Została kostka i stary asfalt. I to jest piękne. Mam nadzieję, że kostka zostanie i nikt nie pokryje jej asfaltem. Wycieczka udana. Plan nie całkiem wykonany (bez ostatniego Palczyka) ale i tak niezły trening. Nogi i oczy nasycone. Michałkowa, Glinno, Włodarz, Walim... Dużo gadać... to trzeba zobaczyć i przejechać. Niecałe 75 km, 1450 m przewyższenia, średnie tętno 151. Czyli było spoko, nikogo nie zajechano na amen. Chyba nie ... przynajmniej mnie nie :). Na wzniesieniu oczekiwanie na całość grupy a potem wio ku kolejnemu. Na koniec trochę się ludziska pogubili ale tu wszędzie blisko i bezproblemowo trafia się do Zagórza na parking. Zimny bro wszedł jak w masło. Miałem kierowcę więc zaznałem tego niczym niezakłóconego przepływu zimnego, złocistego, lekko gazowanego ... itd.
Wreszcie wywołano zdjęcia z Zagórza. Patrzta i smakujta te klimaty!






















Przygotowania do kolejnych startów trwają? Tym razem na celowniku Grodowiec ulubiona impreza Roberto i Szymona dlatego pewnikiem oni nie wystartują. Nic to, nic to! Są jeszcze inni, którzy objeżdżają trasę w ramach rekonesansu i też pewnie nie wystartują. Bo tak naprawdę czy to ważne?Ważne coby trasę poznać, objechać a start to już sprawa drugorzędna. Pewnie wystartuje Asia i wstydu 50upowi narobi bo na Jurasa tobym raczej nie liczył. Ten wybitny członek sekty NA uchyla się od dłuższego czasu od reprezentowania naszej (amatorsko profesjonalnej abo i odwrotnie) grupy a przecież jest niesamowicie wyjeżdżony i całkiem młody. Niech was nie myli jego dojrzały wygląd i oszroniona skroń! To może już nie pąk ale i też nie zwiędły kwiat zarządu grupy. Ech... ja w jego wieku ... . Czas się pogodzić z tym, że grupę reprezentować będą tylko młodzianki i starcy zasie świeżo rozkwitły kwiat (40-55 lat) naszej grupy będzie przeprowadzał inspekcję asfaltów. Fakt są jeszcze Jaco i Norbi, którzy wespół z Prezesem dzielnie szlifują asfalty, ale co z resztą? No co? No jak? Chyba będzie musiał, któryś z Prezesów się odziać i pojechać do Grodowca. A trasa pikna!







 Tu trochę bez związku bo nie będzie czasu ani oglądać, ani kawosić ale niech tam Acfalty majo ...




Biorąc powyższe pod uwagę (;P)rezes mimo ataku wirusem podrzuconym przez wrogie specjalne służby kolarskie rodem od naszych największych sojuszników (aktualnych i byłych) wznawia trening. Na razie na miękko i bez zmian.


W ramach rekonwalescencji po infekcji Zieleniec. Wiadomo, że nic tak nie poprawia samopoczucia jak skatowanie się w Zieleńcu. Wdychając zarąberskie powietrze, sycąc oczy, smarkając na asfalt i plując na pobocze przejechałem trasę mega KK. Oczywiście poza konkursem gdyż mam małe pudło na złom i już tam wiele medali się nie zmieści. Trasa spoko do momentu zjechania na pętle mega-giga. Droga na Różankę to droga przez mękę. Zjazd po wertepach. Nawet krótki ale twardy podjazd na Gniewoszów (tylko częściowo nowy asfalt) nie rekompensował tej katorgi. Podziwiam jadących na giga. Trzy razy łomotać się po drodze przy której Roubaix to pikuś ... trzeba mieć zaparcie. Następną razą (nie wątpię co będzie taka) przedłużę trasę w Czechach lub zrobię mini plus wahadełko do ósemki i abarot. Też ładny podjazd. Było super. Polecam. Podjazdy dłuższe niż w rejonie Zagórza a widoki chyba ładniejsze no i piwo lepsze. Lany pilsner z kufla... przy stoliku z góralskim obruskiem... a jag nie ...



Aaa... jeszcze coś dla statystyków. 115 km (spoko)... 1797 przewyższenia (mniam)... Vśr= 22,2 (spoko) ... tętno 153/174 (spoko) ... Vmax= 67 (spoko) ...  1 piwo (trochę mało) ... 10 pierogów (mniam) ... machiato (mniam) ... oranżada (spoko) ... espresso (spoko) ... wyjazd 8.00 ... powrót 20.00 ... mniam, mniam ...

5-go Integra. (;P)rezesa nie bedzie (jedzie robić bikefiting wnukowi) więc sie organizujta sami. Składki on uiścił już chyba z zakładem na nowyj god (ruskie ido?!)... a jag nie ...