sobota, 17 sierpnia 2019

NASI TAM BYLI

 ... radość po udanym skoku...

... może to nie piła ale jak najbardziej zęby wampira stojącego na głowie...

środa, 7 sierpnia 2019

WYBORY

Jako PrezesA, czyli niemal Prezydent, także ogłaszam termin wyborów. Prosimy o zgłaszanie kandydatek... ok... i kandydatów różnej płci i preferencji na RR2019. Nie dotyczy to miejscowej grupy kolarskiej ani nowej grupy Shimano czy też Campy. To wybory rowra roku. Minęło parę lat do poprzednich wyborów a w między czasie towarzystwo się skarboniło niemal całkowicie. Nie znaczy to jednak, że stare damy nie mają biernego prawa wyborczego. Prosimy o zgłaszanie kandydatów na RowroRoku. Płeć i preferencje nie wykluczają żadnej, żadnego ... rowro, rowra, rowry itd. Koalicje wykluczone, nie trzeba zbierać żadnych podpisów. W zgłoszeniu należy podać:
1. Dane techniczne.
2. Miano, imię.
3. Co lubi.
4. O czym marzy.
5. Fotka (można lekko photoshopić).
Uwaga! Zdjęcia rozebranych rowrów nie będą dopuszczane do konkursu. Ta strona ma swoje zasady moralne!
Każdy może zgłosić jednego, jedną, jedno... kandydata, kandydatę, kandydato.
Zgłaszanie mailowo do dnia 31go października.
Rozstrzygnięcie wyborów w bezpośrednim głosowaniu w czasie Plenum.
Dla przypomnienia poprzednia lista wyborcza.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

STARTY SIERPNIOWE

Ludzie powoli kończą z wygrzewaniem się na plaży i zaczynają startować albowiem zaczęła się druga połowa sezonu.

OBISZÓW - szosa
Impreza rozgrywana w ramach cyklu Via Dolny Śląsk. Wystartował oczywiście Norbi. To nasz najaktywniejszy kolega. Trasa była szybka bo osiągnął średnią ponad 36 kmph. Nooo... ładnie! Forma idzie w górę!
Niestety bez 50upu ale to kwestia czasu. Wystartował w Fun.

Wyniki:
Norbi - 31

Jakoś to chudo  wygląda (tylko jeden z naszych na mecie) chociaż boldem pisane. Podobno chudy był też pakiet startowy przy niemałym wpisowym. Tako twierdzi PrezeS(enior), który wyklucza starty w imprezach gdzie nie dają medalika na olimpijskiej zawieszce.
Krótkie wrażenia Norbiego:

Wyścig szybki, jeden dłuższy podjazd a potem karkołomny zjazd (lubię to) z kilkoma zakrętami (ktoś się nie zmieścił i potrzebna była karetka). W pakiecie była koszulka pamiątkowa, smar do łańcucha oraz bilecik na żarcie. Fakt, medaliku brak. Dyplomik do wydrukowania w domu.
Opłata taka jak zawsze w Via Dolny Śląsk. 

Czyli nie było tak źle. Nie ma jak się modlić o nowy rower bo bez medalika to nijak ale za to jest koszulka do kościoła no i smar. Ten się nada bo... nie posmarujesz, nie pojedziesz. Jak się pojawią fotki to wkleimy.

CHODZIEŻ - triathlon
Impreza rozgrywana w ramach cyklu Garmin Iron Triathlon. Zawody bez draftingu. Tu też nasz jedynak w 1/8IM ale z formą u niego gorzej. Po szczytowaniu w Mietkowie spadł o jedno miejsce w dół. I tu zaległa fotka z Mietkowa:

Jak tak dalej pójdzie to marnie to widzę. Jego trener i sponsor, (;P)rezes, stwierdził że w tej sytuacji zastanawia się nad dalszym dotowaniem swojego zawodnika. Jeżeli w kolejnych zawodach znowu spadnie o jedno miejsce to będzie to jego ostatni start w tym roku i wycofany będzie sponsoring a wiadomo, Martinez bez regenerów to już nie ten sam zawodnik. Impreza jak zwykle zorganizowana sprawnie. Woda ciepła ale czystość średnia. Start z brzegu ... kiedy się wypełniły dni i przyszło startować latem, co 3 sekundy prosto w wodę  dwójkami szli ... a lato było piękne tego roku ...



W ten sposób uniknęła nasza Orca "pralki". Poszło dobrze. Drugi czas w swojej kategorii dla delfinka. Trochę guzdrania przy zmianie, bieg w bucikach stukających na belkę dosiadania rowra i wioo Lala, wio. Trasa rowerowa w znacznej części przez miasto, jednym pasem wyłączonym z ruchu, miejscami ze zwężeniami na rondach ale spoko. Żaden szalony kierowca się nie trafił. Teren trochę pofałdowany. Lekki wietrzyk. Średnia nie taka jak u Norbiego ale tu ważny był efekt końcowy. Na  dojeździe do zmiany lekki ból w lewym czworogłowym. Nic to, nic to. Zwolnienie chociaż ochota brała aby wyprzedzić kolejnego grubaska na składaku. Lala spisała się bez zarzutu. Na desce zejścia sprawne hopsa na asfalt i dobieg do strefy zmian. Żal było żegnać się z Lalą. Trochę marudzenia przy zakładaniu trzewików. Cza było lekko posmarować wazeliną! Ech, skleroza.W końcu wlazły. Numer na brzuch i wio wokół jeziora Chodzieskiego. A że brzucho wystaje to i numer nie spada. Trasa trochę po kostce betonowej, trochę po gruntowych. W znacznej części osłonięta drzewami. Mijanie kogo się da i brak reakcji gdy mija młodość. Parę siwiejących łbów wyprzedzonych. Pełna kontrola bólu. Wreszcie meta... bach na glebę. Nie było lekko, to sprint! Niby w 1/4 też nie było lekko ale tu idzie gaz od początku.
Tym razem inaczej niż w Mietkowie gdzie od startu do mety pierwszy. Tu po pływaniu drugi, na rowerze czwarty. Po wbiegnięciu na trasę biegową z prawie 2,5 minutową stratą do drugiego miejsca. Ale bieg, ach ten bieg, naszej gazeli wyprowadził ją na drugie miejsce. Miejsce pierwsze poza zasięgiem. Ponad 9 minut straty. Miejsce drugie niezagrożone. Dwie i pół minuty przewagi. Taak... triathlonu nie wygrywa się na rowerze! Ale można przegrać. W biegu też można przegrać a w wodzie utopić. Mam jeszcze parę takich mądrości ale starczy... o wszystkim decyduje rozkład sił i wszechstronność.

Wyniki:
Martinez - 2 , 50up