poniedziałek, 5 sierpnia 2019

STARTY SIERPNIOWE

Ludzie powoli kończą z wygrzewaniem się na plaży i zaczynają startować albowiem zaczęła się druga połowa sezonu.

OBISZÓW - szosa
Impreza rozgrywana w ramach cyklu Via Dolny Śląsk. Wystartował oczywiście Norbi. To nasz najaktywniejszy kolega. Trasa była szybka bo osiągnął średnią ponad 36 kmph. Nooo... ładnie! Forma idzie w górę!
Niestety bez 50upu ale to kwestia czasu. Wystartował w Fun.

Wyniki:
Norbi - 31

Jakoś to chudo  wygląda (tylko jeden z naszych na mecie) chociaż boldem pisane. Podobno chudy był też pakiet startowy przy niemałym wpisowym. Tako twierdzi PrezeS(enior), który wyklucza starty w imprezach gdzie nie dają medalika na olimpijskiej zawieszce.
Krótkie wrażenia Norbiego:

Wyścig szybki, jeden dłuższy podjazd a potem karkołomny zjazd (lubię to) z kilkoma zakrętami (ktoś się nie zmieścił i potrzebna była karetka). W pakiecie była koszulka pamiątkowa, smar do łańcucha oraz bilecik na żarcie. Fakt, medaliku brak. Dyplomik do wydrukowania w domu.
Opłata taka jak zawsze w Via Dolny Śląsk. 

Czyli nie było tak źle. Nie ma jak się modlić o nowy rower bo bez medalika to nijak ale za to jest koszulka do kościoła no i smar. Ten się nada bo... nie posmarujesz, nie pojedziesz. Jak się pojawią fotki to wkleimy.

CHODZIEŻ - triathlon
Impreza rozgrywana w ramach cyklu Garmin Iron Triathlon. Zawody bez draftingu. Tu też nasz jedynak w 1/8IM ale z formą u niego gorzej. Po szczytowaniu w Mietkowie spadł o jedno miejsce w dół. I tu zaległa fotka z Mietkowa:

Jak tak dalej pójdzie to marnie to widzę. Jego trener i sponsor, (;P)rezes, stwierdził że w tej sytuacji zastanawia się nad dalszym dotowaniem swojego zawodnika. Jeżeli w kolejnych zawodach znowu spadnie o jedno miejsce to będzie to jego ostatni start w tym roku i wycofany będzie sponsoring a wiadomo, Martinez bez regenerów to już nie ten sam zawodnik. Impreza jak zwykle zorganizowana sprawnie. Woda ciepła ale czystość średnia. Start z brzegu ... kiedy się wypełniły dni i przyszło startować latem, co 3 sekundy prosto w wodę  dwójkami szli ... a lato było piękne tego roku ...



W ten sposób uniknęła nasza Orca "pralki". Poszło dobrze. Drugi czas w swojej kategorii dla delfinka. Trochę guzdrania przy zmianie, bieg w bucikach stukających na belkę dosiadania rowra i wioo Lala, wio. Trasa rowerowa w znacznej części przez miasto, jednym pasem wyłączonym z ruchu, miejscami ze zwężeniami na rondach ale spoko. Żaden szalony kierowca się nie trafił. Teren trochę pofałdowany. Lekki wietrzyk. Średnia nie taka jak u Norbiego ale tu ważny był efekt końcowy. Na  dojeździe do zmiany lekki ból w lewym czworogłowym. Nic to, nic to. Zwolnienie chociaż ochota brała aby wyprzedzić kolejnego grubaska na składaku. Lala spisała się bez zarzutu. Na desce zejścia sprawne hopsa na asfalt i dobieg do strefy zmian. Żal było żegnać się z Lalą. Trochę marudzenia przy zakładaniu trzewików. Cza było lekko posmarować wazeliną! Ech, skleroza.W końcu wlazły. Numer na brzuch i wio wokół jeziora Chodzieskiego. A że brzucho wystaje to i numer nie spada. Trasa trochę po kostce betonowej, trochę po gruntowych. W znacznej części osłonięta drzewami. Mijanie kogo się da i brak reakcji gdy mija młodość. Parę siwiejących łbów wyprzedzonych. Pełna kontrola bólu. Wreszcie meta... bach na glebę. Nie było lekko, to sprint! Niby w 1/4 też nie było lekko ale tu idzie gaz od początku.
Tym razem inaczej niż w Mietkowie gdzie od startu do mety pierwszy. Tu po pływaniu drugi, na rowerze czwarty. Po wbiegnięciu na trasę biegową z prawie 2,5 minutową stratą do drugiego miejsca. Ale bieg, ach ten bieg, naszej gazeli wyprowadził ją na drugie miejsce. Miejsce pierwsze poza zasięgiem. Ponad 9 minut straty. Miejsce drugie niezagrożone. Dwie i pół minuty przewagi. Taak... triathlonu nie wygrywa się na rowerze! Ale można przegrać. W biegu też można przegrać a w wodzie utopić. Mam jeszcze parę takich mądrości ale starczy... o wszystkim decyduje rozkład sił i wszechstronność.

Wyniki:
Martinez - 2 , 50up



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz