poniedziałek, 30 września 2019

Z OSTATNIEJ CHWILI

Miło nam zakomunikować co dzięki staraniom Prezes nasze mistrzostwa zyskały sponsora tytularnego. Nie, nie, nie jest to Orlen więc Kubica może spoko cieszyć swoich fanów stabilną formą. Nasze mistrzostwa odbędą się pod nazwą:

VII Mistrzostwa 50upAT Kreska o "Trofeum Wiśniowego Sadu"

Czyż to nie brzmi pięknie?! 
Czyż nie wygląda pięknie?!

Jako smakuje? Oprócz PrezesA, który z pełnym poświęceniem przetestował wyrób regionalnego producenta, tylko zwycięzca wam odpowie gdyż jako rzekł poeta ...

Ślachetne trofeo,
Jeno  zwycięzca się dowie,
Jako smakujesz,
Ty się nie psujesz,
Albowiem ...
Trofeum nie jest przechodnie! Statua tak!

STARTY

Zaś jedynak. Tym razem w biegu na 10 km. Na średzkiej ziemi wystartował Krzysiek. Oczywiście K2. Przesiadka z roweru na tuptanie wyszła całkiem, całkiem. Prezentował się pięknie. Spokojny bieg z pełną kontrolą od startu do mety. Jak na kolarza miejsce dobre no i 50up. Oczywiście w każdym elemencie. W open, w swojej kategorii i wśród średzian. Brawo!

Bieg o Skarb Średzki:
Krzysiek K2 - 21 kat., 17 SrSl,  74 open.  3x 50up

Za tydzień Kreska. Zrzucaj buty biegowe i wsiadaj na rower!

sobota, 21 września 2019

TT CIECHÓW

Najważniejszy start w roku poza nami. Uczestników niewielu ale nie ma co narzekać. Ilość przeszła w jakość. Niestety, niestety... kontuzje i plaga chorób przetrzebiła naszą grupę i wykluczyła kandydatów do czwartego miejsca. Bywa i tak. Byli za to najlepsi czyli Trois Mousquetaires. Prosimy nie łamać sobie języka. Byłem w Francji deux fois ale nie rozumim co piszę. Faktem jest zmysłowość tego języka. Francuzki natomiast są przereklamowane. Byrka nie przywiózł stamtąd żony! Czas by było poznać prawdę o włoszkach albo baskijkach. Czemu ni?! Osobiście stawiam na baskijki. Ich nikt nie zrozumi ale ogniste podobno są. Z chęcią bym sprawdził ale z racji wrodzonej nieśmiałości szukam kolegów co mnie przedstawią Luci abo Inez.  Zawsze budziło się we mnie pożądanie gdy kasjerka składała usteczka w  ...c'est tout? ... tego się nie rozumi... to siem czuje. Sebko mówił mi, a on zna języki jako żaden jeden, że to była propozycja z jej strony.  Nie wierzyłem, ale czułem że ... Wystarczy!   Spoko...  po włoskiemu wim. Często wybałuszałem moje piękne oczka przy kasie Crai`a.  Jak to by było  po baskijsku?! Znalazłem ... zer gehiago zuretzat? ... noooo... zwala z nóg, chybaby mnie zamknęli za nieobyczajność! Kończymy świntuszenie i wracamy do naszych baranków.
Walka  była ostra a Mistrzów jest dwóch. Sebko i Jurco stoczyli ostrą walkę i tylko mała dokładność przyrządów pomiarowych nie pozwoliła wyłonić bezwzględnego Miszcza. Jako rzekłem poziom był. Wszyscy  uczestnicy zeszli poniżej 29 minut. Pogoda sprzyjała. Ciepło i lekki aczkolwiek boczny wiatr. Oczywiście lepszy jest "front and strong" ale jak się nie ma co się lubi... . Oprócz statuy była dodatkowa nagroda, niestety niepodzielna w związku z czym skonsumował ją Martinez. Dwuletnia, beczkowana,  z samego denka ... ech ... kreślę te słowa nazbyt a swobodną renkom i ... pijem se ... z niesmakiem... tfu...  ze smakiem ale ... z wyrzutami sumienia ... to miało być dla Mistrza... lecz ich było dwóch, niesamowitych czyli... sami sobie zgotowali ten los ... jakoby nie było a zatem ... sponsor sam musi nieść...  lekko wytrawne, ziołowe, z firaneczką na ściankach, w granicach 55%, brzemię! Wszyscy znamy poświęcenie PrezesA. Następne opróżnianie beczki za rok. Ok, rozumim, będą dwie butelki ale ... może trzech uzyska ten sam czas?! Jest nadzieja!
Wyniki:
1. Junioric / Jurco - MISTRZOWIE - 28:15
3. Norbi - 28:55













Gwoli przypomnienia. Drugi etap zmagań w ramach mistrzostw grupy niebawem. Przy okazji Klasyka Średzkiego rozegramy naszą Kreskę. Oczywiście na mini. Będzie krótko, niemęcząco i  będzie czas na spotkanie DKK. Nie pić, nie żreć bo jest na trasie Col de Chomiąża i waga się liczy. Nie skakać po rusztowaniach, ciepło się ubierać, unikać przypadkowych przyjemności, zwłaszcza tęczowych, ograniczyć spotkania melomańskie do minimum bo czeka na jednego z nas ...



A warto bo Prezessamoręcznie tę kostkę trzonową wyrwał z drogi po której chodził... baaaa... nawet jeździł ... wiecie kto...  Nagrody dodatkowej nie będzie bo meloman miał wieczorek. Można wjechać na kreskę tłumnie. Liczymy na frekwencje większą niż na TT.

niedziela, 15 września 2019

JESIEŃ


Nie da się ukryć... to szybko minie. Ale dość rozmamłania.

Triathlon Radków
Mimo chłodu i niechęci do wczesnego wstawania Martinez wystartował w Radkowie. Tam już czuć jesień. Woda była deko zimna, jazda na Karłów i abarot w mokrym stroju nie była zbyt miła, zwłaszcza w czasie zjazdu. Potem biegusiem w stronę Czech i zaś abarot ku mecie... na szczęście z górki. Konkurencja niewielka. Raz to profil trasy ...

... dwa to pora roku a co za tym idzie panujący w górach chłodek... trzy to raz jeszcze jesień... jesień żywota. Taak... do tego sportu ludzie w jesieni swego żywota, nie zawsze poczciwego, za bardzo się nie pchają. O ile w biegach i rowrach jest nas sporo to w triathlonie nie ma tłoku. Czy to znaczy, że jest łatwiej zapudłować? Chyba nie. Treningi dzień po dniu a nierzadko dwa dziennie. Trzeba dużo wytrwałości. Poświęcenie dużej ilości czasu też nie jest bez znaczenia. Jest przecież tyle ciekawych rzeczy do robienia. Na dodatek mniej męczących. Czy jest przyjemniej? Tak... dla sado-maso stanowczo tak! Więc czemu nie?!  Lepsze to niż smaganie pejczem chociaż... . Czasami rywali niewielu ale to już jesień. Nie ma co płakać. Ostatecznie to walka ze swoimi słabościami a rywale to dodatek. Jak jest ich więcej to podium bardziej smakuje ale jak się nie ma co się lubi ...  to samotne maso też można pokochać ... zwłaszcza że łańcuch zawsze pod ręką a podtapianie, tym razem była "pralka", toż to klasyka maso! I love this game!
Oczywiście w jesieni przeszło się z 1/4 na 1/8 chociaż marzył się IM. Noooo ... co najmniej 1/2 IM, ale na pewno  nie w Radkowie. Połówka  w Radkowie to masakra, rzeź... rozkosz. To rzeczywiście zabawa dla terminatorów.  Prawie dwa kilometry w zimnej wodzie. Do tego Karłów cztery razy a na koniec wisienka ... bieg na 24 km z 805 metrami przewyższenia. 1920 m przewyższenia przy 90 km jazdy na rowerze to przy tym biegu pikuś. Chociaż patrząc na profile peletonu zawodowego to jednak też nie pikuś. Rzeczywiście zgodnie z zapowiedzią organizatora był to Dzień Sądu. Byłem, widziałem. Prawdziwi masochiści istnieją i mają się dobrze. Widziałem ostatnią uczestniczkę części rowerowej. Gdy zeszła z rowra ledwie ruszała nogami i gdyby nie opierała się o rower to pewnie by zaliczyła glebę. Przed nią był jeszcze ten bieg. Mam nadzieję, że sędziowie zdjęli ją z trasy bo limitu czasowego to ona na pewno by nie zaliczała. Prędzej zejście. To już nie było maso, to było szaleństwo. Nawet w masochizmie trzeba znać granicę.
Na koniec wynik naszego jedynaka.

Martinez - 1 kat., 50up

Tym razem trofiejki w pomarańczy.

I pamiętajmy kto tu rządzi ...

Z ostatniej chwili
Odbyła się próba generalna Plenum. Niemal wszystkie punkty programu zostały przetrenowane. Główny tematem w ramach DKK (w zastępstwie DKFu) było kolarstwo i rowery. Omawianie nieobecnych zostało pominięte. Biorąc pod uwagę niską frekwencję trwałoby to zbyt długo. Tematu kobiet prawie nie poruszono. Znowu! W ramach wolnych wniosków padła propozycja aby próby takie przeprowadzać częściej co umocniłoby naszą pozycję jako Dyskusyjnego Klubu Kolarskiego. Została jednak ona odrzucona gdyż na miejscowym rynku kolarskim jesteśmy w tym względzie bezwzględnym dominatorem a przesada w treningu nie jest dobra. Przetestowano też różne ciecze mające wpływ na płynność wymowy uczestników spotkania. Wielka w tym zasługa Podczaszego grupy. Właściwie biorąc pod uwagę wielkie zaangażowanie naszego funkcyjnego trzeba by go raczej zwać Czaszym! Próba odbyła się pod nadzorem PrezesA , który biorąc pod uwagę wynik Martineza potwierdził, że nadal będzie sponsorował jego regenerację.